Premier Danii Mette Frederiksen przyznała we wtorek, że jej kraj "przeżywa mroczne czasy". W ten sposób nawiązała do rosnącej presji ze strony Stanów Zjednoczonych, które w ostatnim czasie zaostrzyły retorykę dotyczącą możliwego przejęcia przez Waszyngton kontroli nad Grenlandią. Aspiracji zajęcia wyspy nie kryje prezydent USA Donald Trump.

REKLAMA

  • Bądź na bieżąco. Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl

Najgorsze może być jeszcze przed nami. Przechodzimy przez mroczny rozdział - powiedziała Frederiksen podczas przemówienia w duńskim parlamencie.

Zdaniem duńskiej premier Kopenhaga nie może negocjować swojej suwerenności, tożsamości, granic ani ustroju demokratycznego.

Wystąpienie premier Danii budzi niepokój

Wystąpienie szefowej duńskiego nastąpiło w czasie, gdy światowi przywódcy spotykają się w szwajcarskim Davos na Światowym Forum Ekonomicznym (WEF). Wśród uczestników znalazł się m.in. prezydent USA Donald Trump. Zabrakło natomiast przedstawicieli duńskiego rządu, którzy w poniedziałek zrezygnowali z udziału w tegorocznym forum w związku z narastającym sporem dyplomatycznym o przyszłość Grenlandii.

Trump chce przejąć kontrolę nad Grenlandią

Na początku stycznia Trump ponownie powtórzył swoją wcześniejszą retorykę, zgodnie z którą Stany Zjednoczone powinny przejąć pełną kontrolę nad Grenlandią - największą wyspą świata - nie wykluczając przy tym użycia siły militarnej. Argumentował, że posiadanie tego terytorium przez USA jest kluczowe dla bezpieczeństwa narodowego. Ostrzegł, że w przeciwnym razie wyspę mogą przejąć Rosja lub Chiny.

W minioną sobotę, 17 stycznia, Trump jeszcze bardziej zaostrzył kurs, zapowiadając możliwość nałożenia od 1 lutego dodatkowych 10-procentowych ceł na osiem państw europejskich, w tym Danię. Amerykański prezydent powiązał tę groźbę z wysyłaniem przez te kraje niewielkich kontyngentów wojskowych na Grenlandię, będącej autonomicznym terytorium zależnym Danii.