"Minął moment porządku jednobiegunowego. Chiny systematycznie wykorzystują zależności innych państw i redefiniują porządek międzynarodowy na swoją korzyść. Być może USA straciły roszczenia do światowego przywództwa" - oznajmił w piątek kanclerz Niemiec Friedrich Merz w przemówieniu otwierającym Monachijską Konferencję Bezpieczeństwa.
- Bądź na bieżąco. Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
W piątek rozpoczęła się Konferencja Bezpieczeństwa w Monachium. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz, którego przemówienie, zainaugurowało to wydarzenie wypowiedział słowa, które mogą nie spodobać się Donaldowi Trumpowi. Minął moment porządku jednobiegunowego. Chiny systematycznie wykorzystują zależności innych państw i redefiniują porządek międzynarodowy na swoją korzyść. Być może USA straciły roszczenia do światowego przywództwa - stwierdził.
Wyraził przekonanie, że "jeśli po upadku muru berlińskiego istniał moment jednobiegunowy, to już minął". Roszczenia Stanów Zjednoczonych do przywództwa zostały zakwestionowane, a być może nawet utracone - powiedział kanclerz.
Głos w Monachium zabrał także sekretarz generalny NATO Mark Rutte, który stwierdził, że Sojusz będzie kierowany bardziej przez Europę, choć w dalszym ciągu USA utrzyma swoją silną pozycję. Europejscy sojusznicy znacząco zwiększają jednak wydatki na obronność - powiedział w piątek podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.
Będziemy to robić krok po kroku, w ścisłej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, w oparciu o proces planowania obronnego, który posiadamy - dodał szef NATO.
Wcześniej, bo w styczniu w Parlamencie Europejskim, Mark Rutte ocenił, że Unia Europejska powinna przestać marzyć o stworzeniu europejskiego filaru w Sojuszu i nadal budować więzi z USA. Jego zdaniem Europa nie jest w stanie obronić się bez Stanów Zjednoczonych. Jeśli ktokolwiek tutaj myśli, (...) że Unia Europejska lub Europa jako całość może się obronić bez USA, niech marzy dalej - powiedział wówczas europarlamentarzystom z Komisji Obrony i Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego.
Nie da się - dodał.
Jak mówił wówczas, "europejski filar (NATO) to trochę puste słowo". W ten sposób argumentował, że europejska armia oznaczałaby "dużą duplikację" zadań Sojuszu. Ocenił też, że przywódca Rosji Władimir Putin byłby "zachwycony" takim scenariuszem.
Z kolei przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przemawiając w Monachium zwróciła uwagę na program SAFE. Nie bez powodu do programu SAFE wprowadzono wymóg, by dwie trzecie produktów obronnych zostało zakupionych w Europie. Te inwestycje muszą trafić do europejskiego przemysłu obronnego - stwierdziła.
Od lat słyszymy, niezależnie od przynależności partyjnej, zarówno w NATO, jak i poza nim, że Europa musi zrobić więcej dla obronności. I słusznie. Europa musi stać się bardziej niezależna i zrobić więcej dla swojej obrony. Silna Europa oznacza również silne NATO - dodała.
Podkreśliła także, że takie jest jej podejście w Unii Europejskiej.
Zwróciła uwagę na to, że celem programu pożyczkowego SAFE jest nie tylko wzmocnienie europejskich zdolności obronnych, ale też europejskiego przemysłu. Dlatego wprowadzono wymóg, by 65 procent produktów zamawianych w ramach programu pochodziło z Europy i by "dalsze zamówienia zagraniczne były niedozwolone - wskazała.
Dodała, że "te miliardy przeznaczone na obronność mają na celu tworzenie miejsc pracy oraz wspieranie innowacji i rozwoju". Dlatego inwestycje te muszą napłynąć do naszego europejskiego przemysłu obronnego - oceniła.
150 mld euro z SAFE zostanie sfinansowane z pożyczek zaciągniętych przez Unię Europejską na rynkach. Jak podkreśliła von der Leyen, 100 mld euro z programu będzie wydatkowane w ramach wspólnych projektów realizowanych przez co najmniej dwa kraje biorące udział w programie. SAFE dysponuje 100 miliardami euro, przeznaczonymi na te wspólne projekty, aby zniwelować luki i wzmocnić nasze własne zdolności obronne -oceniła szefowa Komisji Europejskie.