​Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zaapelował do Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża (MKCK) o pilną misję do Ołeniwki, gdzie na okupowanych terenach obwodu donieckiego znajduje się obóz, w którym Rosjanie przetrzymują ukraińskich jeńców wojennych. "To w rzeczywistości obóz koncentracyjny" - powiedział.

REKLAMA

Wierzę, że Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża nie jest klubem z przywilejami, w którym otrzymuje się pensje i cieszy się życiem. Czerwony Krzyż ma zobowiązania, przede wszystkim natury moralnej. Mandat Czerwonego Krzyża musi zostać wypełniony. Konieczne jest natychmiastowe zrobienie tego, co jest całkowicie logiczne dla Czerwonego Krzyża. Jest Ołeniwka. W rzeczywistości obóz koncentracyjny, w którym przetrzymywani są nasi więźniowie - powiedział w wystąpieniu wideo Wołodymyr Zełenski.

- : , https://t.co/qY82lMmBpF pic.twitter.com/Ian5oObzhE

UKRINFORMOctober 13, 2022

Wcześniej apelował o to szef gabinetu prezydenta Ukrainy Andrij Jermak. Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża (MKCK) ma trzy dni na wysłanie misji do Ołeniwki - oświadczył Jermak. Ten apel ukraińskich władz określił jako "bezalternatywne żądanie".

"W przeciwnym wypadku Ukraina będzie stosować wszelkie możliwe środki informacyjne i dyplomatyczne w celu nadania biegu tej sprawie. Razem z naszymi partnerami znajdziemy sposób, by stworzyć grupę ekspercką i ludzi, którzy wypełnią misję, którą powinien zrealizować Czerwony Krzyż" - napisał szef biura Wołodymyra Zełenskiego na Twitterze.

W trakcie konferencji online w czwartek władze Ukrainy omawiały z przedstawicielami MKCK i innych międzynarodowych organizacji wybuch w obozie jenieckim w Ołeniwce, do którego doszło 29 lipca. Władze Ukrainy są przekonane, że był to akt terroru ze strony rosyjskich sił okupacyjnych. Jak podano, zginęło wówczas co najmniej 53 ukraińskich jeńców.

Nie rozumiem, dlaczego dotychczas nie przybyła do Ołeniwki misja Czerwonego Krzyża. Nie ma czasu do stracenia, chodzi o ludzkie życie - zaznaczył Jermak.

Jak powiedział, misja MKCK powinna zostać zorganizowana i w asyście mediów udać się na linię frontu, "nawet jeśli nie będzie w tym czasie potwierdzenia ze strony rosyjskiej". Apelujemy o wysłanie misji, która pozostanie na linii frontu, dopóki Rosja nie wyda zgody - dodał Jermak.

Rosja, która jako państwo-agresor odpowiada za los przetrzymywanych jeńców i jest zobowiązana traktować ich zgodnie z międzynarodowymi konwencjami, nie dopuszcza do swoich obozów, porównywanych do "obozów koncentracyjnych", organizacji międzynarodowych. Udokumentowano dotąd liczne przypadki tortur, a także zabójstw ukraińskich wojskowych. O nieludzkich warunkach i torturach informują także jeńcy, których udało się wyzwolić.

Władze Ukrainy sygnalizowały wcześniej, że organizacje międzynarodowe, które powinny zajmować się monitorowaniem sytuacji jeńców, nie są wystarczająco aktywne i nie wywierają wystarczającej presji na stronę rosyjską.