"Liczymy się z tym, że konflikt na Bliskim Wschodzie może spowodować wzrost zagrożenia terrorystycznego także w naszym kraju" - powiedział RMF FM Tomasz Siemoniak, minister i koordynator służb specjalnych. Podkreślił, że sytuacja wojenna może mieć wpływ na kolejną falę nielegalnej imigracji.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Sytuacja na Bliskim Wschodzie zmusza polskie władze do wnikliwej analizy poziomu zagrożenia w naszym kraju, w tym do intensywnych kontaktów ze służbami innych państw. Tomasz Siemoniak o kwestię bezpieczeństwa pytany był na briefingu w trakcie międzynarodowej konferencji KOC 2026 - Kongres Obrony Cywilnej.
W jego ocenie globalna sytuacja może wpływać na wzrost zagrożenia terrorystycznego. Nie sprecyzował jednak, czy w Polsce obecnie mamy realne powody do obaw.
Służby podejmują niezbędne kroki. Jesteśmy w kontakcie z sojusznikami i będziemy analizowali wszystkie potencjalne zagrożenia - podkreślił.
Przypomnę, że znajdujemy się na pierwszej linii agresji hybrydowej i mamy do czynienia z aktami dywersji, próbami podpaleń, cyberagresją. Dlatego nie jest to dla nas przełom, lecz po prostu (sytuacja) wymaga zwiększonej gotowości i zwracania uwagi na inny kierunek zagrożeń - powiedział Siemoniak.
Pytany, czy sytuacja na Bliskim Wschodzie może mieć wpływ na kolejną falę nielegalnej imigracji, odpowiedział, że "oczywiście, że tak".
Od początku do końca było to sterowane przez władze Białorusi, przez białoruskie służby, przez różne organizacje przestępcze, które na tym zarabiały, więc liczymy się w każdej chwili, bez kontekstu akurat wojny w Iranie, z możliwością powrotu tych zagrożeń. Jesteśmy ciągle skoncentrowani na tym, że te zagrożenia mogą nagle wrócić, bo są efektem decyzji politycznych, a nie jakichś obiektywnych procesów.