Gubernator Sankt Petersburga Aleksander Biegłow z wycieczką zwiedzał ruiny teatru w Mariupolu, w którym od rosyjskiej bomby zginęły setki ludzi - poinformował doradca mera Mariupola Petro Andriuszczenko.

REKLAMA

Okupacyjne władze Mariupola i samozwańczej, kontrolowanej przez Moskwę Donieckiej Republiki Ludowej (DRL) pokazują gubernatorowi Sankt Petersburga ruiny mariupolskiego teatru dramatycznego, czyli miejsce masowej rosyjskiej zbrodni - poinformował Andriuszczenko.

"Szef okupacyjnej administracji miasta Kostiantyn Iwaszczenko i przywódca tzw. DRL Denys Puszylin oprowadzają po ruinach teatru wycieczkę zorganizowaną dla Biegłowa. Wycieczkę. Po ruinach teatru. Oficjalnych przedstawicieli Rosji. Na miejscu tragicznej śmierci 600 cywilów w wyniku rosyjskiego nalotu bombowego" - napisał Andriuszczenko.

Teatr był miejscem schronienia

W ocenie agencji Associated Press pierwsi cywile zaczęli ukrywać się w budynku teatru dramatycznego na początku marca, gdy rosyjskie wojska rozpoczęły oblężenie Mariupola.

16 marca na obiekt zrzucono prawdopodobnie 500-kilogramową bombę lotniczą, choć przed teatrem znajdował się duży napis "Dzieci", w założeniu mający uchronić ludność cywilną przed ostrzałem. W wyniku ataku mogło zginąć około 600 osób.

Rosjanie chcieli ukryć zbrodnię

19 maja Andriuszczenko poinformował, że okupacyjne władze Mariupola, starając się ukryć tę zbrodnię, wywiozły ciała cywilów zamordowanych w budynku teatru i pochowały je w masowych grobach w miejscowości Stary Krym.

Kilka dni później Biegłow ogłosił, że Mariupol zostanie miastem partnerskim Sankt Petersburga.