Animacje rodem z „Call of Duty”, wybuchy w rytm „Macareny” i cytaty z „Bravehearta” – tak wygląda oficjalny przekaz administracji Donalda Trumpa o wojnie w Iranie. Od pierwszych chwil ataków USA i Izraela na Iran świat obserwuje nie tylko realne działania militarne, ale i zupełnie nową, zaskakującą strategię komunikacyjną Białego Domu. „Wojna to nie p*******a gra wideo” – komentuje senatorka Partii Demokratycznej Tammy Duckworth, weteranka US Army, która straciła obie nogi w wojnie w Iraku.
- Biały Dom udostępnia oficjalne materiały z działań wojskowych w Iranie, wykorzystując animacje i fragmenty gier oraz filmów, takich jak "Call of Duty", "GTA" czy "Macarena".
- Ta nietypowa forma przekazu ma na celu zainteresowanie i wzbudzenie entuzjazmu szczególnie wśród młodych wyborców Donalda Trumpa.
- Nie wszyscy jednak popierają takie podejście - weterani wojskowi i politycy krytykują propagandowe materiały za brak szacunku dla ofiar i zbytnie upraszczanie wojny.
- Co Biały Dom chce osiągnąć, stosując taki rodzaj komunikacji? O tym poniżej.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie główniej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
W sieci na oficjalnych kanałach Białego Domu pojawiły się nagrania dotyczące działań wojskowych w Iranie. Na jednym z nich animowana postać z kultowej gry "Call of Duty" wklepuje na tablecie kod wystrzału bomb. Chwilę później na ekranie - już przez kamery termowizyjnych dronów - widzimy prawdziwe bomby i rakiety spadające na irańskie cele. "Dzięki uprzejmości czerwono-biało-niebieskich" - głosi podpis pod materiałem, który błyskawicznie rozszedł się po mediach społecznościowych.
Courtesy of the Red, White & Blue. pic.twitter.com/kTO0DZ56IJ
WhiteHouseMarch 4, 2026
To tylko jeden z wielu przykładów niekonwencjonalnych materiałów, jakie pojawiły się w oficjalnych kanałach komunikacji amerykańskiej administracji od rozpoczęcia operacji "Epicka Furia".
W innych filmach sceny zniszczenia przeplatają się z fragmentami kreskówki "Spongebob Kanciastoporty", gry "Grand Theft Auto" czy hollywoodzkich hitów. "Sprawiedliwość po amerykańsku" - czytamy w jednym z wpisów, ilustrowanym wybuchami i scenami z "Bravehearta", "Breaking Bad", "Transformersów" oraz japońskiego anime. W innym klipie samoloty bombardujące Iran lecą w rytm "Macareny".
Even when deemed necessary, war is always painful and must remain the last resort after diplomacy has failed. We cannot accept a militaristic narrative that appears to celebrate destruction. We put people their dignity, rights and freedoms at the centre. pic.twitter.com/YhHsGSOhJ2
democrats_euMarch 3, 2026
Takie podejście budzi skrajne emocje. Z jednej strony - podziw internautów, którzy doceniają kreatywność i "świeżość" przekazu. Z drugiej - oburzenie i niesmak komentatorów oraz weteranów wojennych. Jak ocenia profesor David Greenberg z Uniwersytetu Rutgers - strategia ta ma jasno określony cel. Wydaje się, że ma to na celu wzbudzenie entuzjazmu pewnej części ludności, głównie mężczyzn, a zwłaszcza młodszych mężczyzn, którzy lubią gry takie jak "Call of Duty" - skomentował.
Podkreślając dramatyczny, spektakularny wymiar wojny i amerykańską potęgę militarną, administracja być może zdoła wzbudzić entuzjazm dla swoich działań - dodał.
JUSTICE THE AMERICAN WAY. pic.twitter.com/0502N6a3rL
WhiteHouseMarch 6, 2026
Podkreślając spektakularny wymiar wojny i amerykańską potęgę militarną, Biały Dom stara się zyskać poparcie wśród najmłodszych wyborców prezydenta. Sam Donald Trump nie kryje dumy z sukcesów armii. Podczas spotkania z szefami firm technologicznych przestrzegł jednego z mówców, by mówił krótko, bo "musi wrócić i popatrzeć na wojnę".
W nową strategię wpisuje się także bombastyczna, triumfalna retoryka przedstawicieli administracji, zwłaszcza sekretarza wojny Pete’a Hegsetha. To nigdy nie miała być uczciwa walka i nie jest uczciwa. Bijemy ich, gdy leżą, i tak właśnie powinno być - powiedział podczas pierwszej konferencji prasowej po rozpoczęciu wojny. W tym samym wystąpieniu ogłosił, że USA "kończą z politycznie poprawnymi wojnami" i porównał sytuację Irańczyków do drużyny futbolowej, która nie jest w stanie zaplanować kolejnych zagrań.
Pure American dominance. pic.twitter.com/nvgWLar2ak
WhiteHouseMarch 6, 2026
Szef Pentagonu w każdym wystąpieniu podkreśla, że działania sił USA są "zabójcze", "bezlitosne", "bezwzględne", "siejące śmierć i zniszczenie".
Nie wszystkim jednak podoba się takie podejście. "Wojna to nie p*******a gra wideo. Sześciu Amerykanów nie żyje, a życie tysięcy innych jest narażone przez waszą nielegalną, nieuzasadnioną wojnę" - skomentowała jeden z filmików senatorka Partii Demokratycznej Tammy Duckworth, weteranka US Army, która straciła obie nogi w Iraku.
Inny weteran, Henry Bolton, były szef brytyjskiego UK Independence Party, przyznał, że propagandowe filmy Białego Domu wywołują u niego dyskomfort. Kiedy spadły na ciebie fragmenty czyjejś głowy, gdy poczułeś smród palonego ciała, zobaczyłeś rozerwane i rozrzucone po ziemi zwłoki, (...) wtedy wiesz, że (wojna) nie jest jak gra komputerowa, hollywoodzki film ani opowieść o kibicowaniu drużynie piłkarskiej - podkreślił.
Magazyn "The Atlantic" nie pozostawia na Hegsethu suchej nitki. "Jak się wydaje, sekretarz obrony jest niezdolny do traktowania spraw życia i śmierci z choćby najmniejszą odrobiną szacunku czy pokory" - czytamy.
OPERATION EPIC FURY Destroy Irans missile arsenal. Destroy their navy. Ensure they NEVER get a nuclear weapon.Locked in. pic.twitter.com/ika3MMJmZT
WhiteHouseMarch 6, 2026
Biały Dom postrzega swoje podejście jako sposób na pominięcie tradycyjnych mediów. Tradycyjne media chcą, żebyśmy przepraszali za eksponowanie niesamowitego sukcesu armii Stanów Zjednoczonych, ale Biały Dom nadal będzie eksponował w czasie rzeczywistym liczne przykłady niszczenia irańskich pocisków balistycznych, zakładów produkcyjnych i marzeń o posiadaniu broni jądrowej - zapewniła wicerzeczniczka Białego Domu Anna Kelly.
Jonathon Narvey, specjalista od PR, podkreśla, że propaganda jest częścią każdej wojny. Tak było od czasów wynalezienia nowoczesnych mediów - zaznaczył. Jego zdaniem Biały Dom stara się też w ten sposób podtrzymać morale, bo - jak pokazały doświadczenia z Afganistanu i Wietnamu - o porażce Stanów Zjednoczonych decydowały nie tylko realia wojskowe, ale przede wszystkim nastroje społeczne.
Sondaże pokazują jednak, że wojna z Iranem nie cieszy się poparciem większości Amerykanów. Według badania dla radia NPR, 56 proc. obywateli jest przeciwko działaniom zbrojnym, a 44 proc. je popiera.
Wojenny przekaz administracji wpisuje się w szerszą strategię medialną Białego Domu, która polega na porzuceniu dotychczasowych norm i bezpardonowych, często wulgarnych atakach. Za tym podejściem stoi dyrektor ds. komunikacji Steven Cheung, który - jak sam przyznał w wywiadzie dla "Vanity Fair" - jest "nieograniczony tradycyjnymi i przestarzałymi obyczajami politycznymi".