To absolutny rekord zakażeń koronawirusem w Polsce. W ciągu ostatniej doby potwierdzono 1136 nowych przypadków SARS-CoV-2. Jednocześnie Ministerstwo Zdrowia informuje o 25 zgonach pacjentów. Od 4 marca, kiedy potwierdzono pierwszy przypadek koronawirusa w Polsce, łącznie zakażenie potwierdzono u 82 809 osób. Zmarło 2369 zakażonych.

REKLAMA


Mamy 1136 nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem z województw: małopolskiego (183), mazowieckiego (149), pomorskiego (143), śląskiego (110), łódzkiego (84), wielkopolskiego (84), podkarpackiego (62), dolnośląskiego (58), lubelskiego (58), kujawsko-pomorskiego (41), podlaskiego (38), świętokrzyskiego (36), zachodniopomorskiego (28), warmińsko-mazurskiego (23), lubuskiego (20), opolskiego (19).

To najnowsze dane, przekazane przez Ministerstwo Zdrowia.

kujawsko-pomorskiego (41), podlaskiego (38), świętokrzyskiego (36), zachodniopomorskiego (28), warmińsko-mazurskiego (23), lubuskiego (20), opolskiego (19). Z przykrością informujemy o śmierci 25 osób zakażonych koronawirusem (wiek-płeć, miejsce zgonu): 72-M Kędzierzyn-Koźle,

MZ_GOV_PLSeptember 24, 2020

Resort poinformował o śmierci 25 zakażonych koronawirusem osób w wieku od 43 do 92 lat. Do zgonów doszło w Kędzierzynie-Koźlu, Lublinie, Warszawie, Bydgoszczy, Bełchatowie, Zgierzu, Krakowie, Mielcu, Przemyślu, Sanoku, Dębicy, Łańcucie, Augustowie, Poznaniu, Wejherowie, Częstochowie, Tychach i w Raciborzu. Wszystkie osoby zmarłe - jak podało MZ - miały choroby współistniejące.


Od 4 marca, kiedy potwierdzono pierwszy przypadek koronawirusa w Polsce, łącznie zakażenie potwierdzono u 82 809 osób. Zmarło 2369 zakażonych.

W środę MZ informowało o 974 nowych przypadkach, we wtorek - o 711, w poniedziałek - o 748; w niedzielę - o 910, a w sobotę - o 1002.

Co na to Ministerstwo Zdrowia?

To efekt zwiększonych kontaktów międzyludzkich - skomentował czwartkowy, rekordowy wzrost rzecznik prasowy resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz. Zaznaczył też, że nie ma większych ognisk zakażeń, są one nieduże i rozproszone.

Podkreślił, że sami jesteśmy świadkami tego, co dzieje się na polskich ulicach. "Jest to logiczna konsekwencja większej liczby spotkań, kontaktów" - wyjaśnił.

Dodał, że do tych wysokich wartości trzeba się przyzwyczaić, a najważniejsze jest obłożenie szpitali.

"Tutaj mamy pełną wydolność. Cały czas rejestrujemy, że nowe przypadki są mało objawowe, bądź bezobjawowe" - stwierdził.

Jednocześnie zauważył, że liczba zgonów to wynik ciężkich zachorowań sprzed dwóch, trzech czy czterech tygodni.