Negocjacje z Iranem przebiegają bardzo dobrze, a Teheran zaakceptował większość z 15 punktów amerykańskiej propozycji - poinformował prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump. Zastrzegł jednak, że rozmowy mogą zakończyć się niepowodzeniem. Wskazał również, że rozważa zajęcie przez wojska USA wyspy Chark.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Podczas niedzielnej rozmowy z dziennikarzami na pokładzie Air Force One prezydent USA podkreślił, że zarówno pośrednie, jak i bezpośrednie rozmowy z Iranem idą "skrajnie dobrze". Dali nam większość z punktów (...) Oni zgadzają się z nami co do planu. Zaoferowaliśmy 15 rzeczy i w większości (się zgodzili). Zwrócimy się o parę innych rzeczy - relacjonował Trump, bez podawania szczegółów. Dodał, że w geście dobrej woli Iran przepuścił przez cieśninę Ormuz 10 tankowców, a kolejne 20 ma otrzymać zgodę na tranzyt.
W niedzielnym wywiadzie dla "Financial Times" Trump ujawnił, że decyzje po stronie irańskiej podjął przewodniczący parlamentu Mohammad Ghalibaf, który jest głównym negocjatorem. Prezydent USA poinformował także, że nowy najwyższy przywódca Iranu, Modżtaba Chamenei, jest poważnie ranny, ale żyje.
Trump ocenił ponownie, że po zabiciu czołowych przedstawicieli irańskiego reżimu doszło do faktycznej "zmiany władzy" w Iranie, a nowi przywódcy są "bardzo rozsądni". Mimo optymizmu prezydent zaznaczył, że rozmowy mogą zakończyć się fiaskiem, podkreślając nieprzewidywalność Iranu.
Pytany o możliwość wysłania wojsk lądowych do Iranu, Trump stwierdził, że "ma wiele alternatyw". W rozmowie z "FT" przyznał, że rozważa zajęcie przez wojska USA wyspy Chark - kluczowego centrum eksportu irańskiej ropy - oraz przejęcie irańskiego surowca, co mogłoby wymagać okupacji.
Polityk ostrzegł również, że jeśli Iran będzie wymuszał opłaty za tranzyt przez cieśninę Ormuz, USA mogą szybko zareagować. Możemy ją zamknąć w dwie minuty. Możemy to zamknąć tak szybko, że w głowach się wam zakręci - zapowiedział Trump.
Według "New York Times", w niedzielę na Bliski Wschód dotarło kilkuset żołnierzy wojsk specjalnych USA. W ostatnich dniach przerzucono tam także jednostkę ekspedycyjną marines oraz żołnierzy 82. dywizji powietrznodesantowej. "Washington Post" informuje, że USA rozważają możliwe operacje lądowe, które mogą potrwać kilka tygodni, choć decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła.