Norwegowie wygrali konkurs drużyn mieszanych w Willingen, zaliczany do Pucharu Świata w skokach narciarskich. Na podium stanęli też Austriacy i Niemcy. Polacy nie startowali. Konkurs był rozgrywany w kuriozalnych warunkach. W rywalizacji mikstów aż 161,5 metra skoczył Słoweniec Timi Zajc. Zawodnik dostał bardzo mocny podmuch wiatru pod narty i ratował się przed tragedią. Później zapadła decyzja o odwołaniu kwalifikacji do zaplanowanego na sobotę konkursu indywidualnego.

REKLAMA

WITAM I MASAKRA 161,5 METRA! STO SZEDZIESIT JEDEN I P!#Willingen #skijumpingfamily pic.twitter.com/8JkyXYqEgl

Eurosport_PLFebruary 3, 2023

Norwegowie w składzie: Anna Odine Stroem, Halvor Egner Granerud, Silje Opseth i Marius Lindvik zdobyli łącznie 450,6 pkt.

Drugie miejsce z dorobkiem 415,1 pkt wywalczyli Austriacy: Chiara Kreuzer, Stefan Kraft, Eva Pinkelnig i Jan Hoerl. Na trzeciej pozycji uplasowali się Niemcy: Selina Freitag, Andreas Wellinger, Katharina Althaus i Karl Geiger, którzy zdobyli 409,8 pkt.

Kolejne miejsca zajęli Japończycy, Słoweńcy, Amerykanie, Włosi i Rumuni. W konkursie startowało osiem drużyn. Wszystkie z nich zdobyły punkty w Pucharze Narodów.

Biało-czerwoni nie przystąpili do rywalizacji, gdyż do Willingen nie przyjechały Nicole Konderla i Kinga Rajda, zmagające się z problemami zdrowotnymi.

161,5 metra Timiego Zajca

Niesamowity skok oddał Słoweniec Timi Zajc, który osiągnął aż 161,5 metra. To zdecydowanie więcej niż rekord skoczni w Willingen! Już wcześniej Zajc otworzył sylwetkę i starał się skrócić skok. Musiał dostać mocny podmuch wiatru pod narty. Gdyby nie starał się skrócić tej próby, wszystko mogło zakończyć się tragedią albo bardzo poważną kontuzją. Kluczowe w tym przypadku było doświadczenie Słoweńca. Zajc, lądując bardzo mocno, przysiadł na nogach, asekurował się rękami.

Zawody zakończono po I serii. Pozostaje pytanie o skakanie w tak niestabilnych, trudnych warunkach. Niejednokrotnie najważniejsi ludzie z FIS odpowiadający za skoki narciarskie mówili, że kluczowe jest bezpieczeństwo zawodników, co często skutkowało obniżaniem belki startowej po jakimkolwiek dłuższym skoku. Tym razem wydaje się, że względy bezpieczeństwa jednak potraktowano dość niemrawo. To jak silny podmuch wiatru dostał Zajc podkreśla także jego prędkość najazdowa - niespełna 86,5 km/h.

Dziś miały odbyć się jeszcze kwalifikacje do konkursu indywidualnego, ale ostatecznie je odwołano. Oczywiście z uwagi na warunki atmosferyczne. Prognozy na sobotę są bardziej optymistyczne. Kwalifikacje mają się rozpocząć w sobotę o 14:45.

W sobotę i w niedzielę na Muehlenkopfschanze odbędą się konkursy indywidualne kobiet i mężczyzn.