Globalne zapasy pocisków do obrony przeciwlotniczej są na wyczerpaniu - alarmuje Armin Papperger, szef niemieckiego giganta zbrojeniowego Rheinmetall. "W tej chwili składy w Europie, w USA i na Bliskim Wschodzie są puste albo prawie puste" – ostrzega Papperger w rozmowie z CNBC.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Światowe zapasy pocisków do obrony przeciwlotniczej są na wyczerpaniu. Tak alarmujące informacje przekazał w czwartek Armin Papperger, prezes niemieckiego koncernu Rheinmetall, jednego z największych graczy na rynku zbrojeniowym.
W tej chwili składy w Europie, w USA i na Bliskim Wschodzie są puste albo prawie puste. Istnieje ogromne zapotrzebowanie na pociski i systemy obrony powietrznej - powiedział Papperger w rozmowie z CNBC.
Sytuacja jest wyjątkowo poważna. Szef Rheinmetallu nie ukrywa, że jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie potrwa jeszcze miesiąc, świat może stanąć w obliczu całkowitego braku dostępnych pocisków.
Jeśli wojna potrwa jeszcze miesiąc, to praktycznie nie będziemy mieli już dostępnych pocisków - ocenia Papperger.
Przyczyną tego kryzysu jest nie tylko intensywność działań wojennych, ale także gwałtowny rozwój technologii wykorzystywanych na polu bitwy.
To prosta kalkulacja. Jeśli produkujesz 60-70 tys. dronów, a cena jednego to 20-30 tys. dolarów, to jest to nic w porównaniu z kosztami walki z nimi - tłumaczy szef niemieckiego koncernu.
Oznacza to, że nawet ogromne nakłady finansowe nie są w stanie nadążyć za tempem zużycia sprzętu wojskowego, zwłaszcza w obliczu masowego użycia tanich dronów bojowych.
W obliczu kryzysu przedstawiciele Rheinmetallu prowadzą intensywne rozmowy z partnerami na Bliskim Wschodzie, którzy są zainteresowani zakupem niemieckich systemów obrony powietrznej.
Wojna na Bliskim Wschodzie rozgrywa się na wielu frontach. Od 28 lutego Stany Zjednoczone wspólnie z Izraelem prowadzą ataki na Iran, który odpowiada kontruderzeniami. W środę wieczorem Izrael zaatakował irańskie pole gazowe South Pars - największe znane złoża gazu na świecie.
W odpowiedzi Iran przeprowadził naloty na obiekty energetyczne w państwach Zatoki Perskiej, uderzając m.in. w kompleks Ras Laffan w Katarze, będący jednym z najważniejszych zakładów produkujących gaz LNG na świecie.