W nocy z 3 na 4 marca siły rosyjskie odpierały ukraiński atak powietrzny. W trakcie operacji obrona przeciwlotnicza zestrzeliła własny śmigłowiec Mi-8. W wyniku zdarzenia zginęły trzy osoby z załogi - informuje kanał Astra.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
W nocy 4 marca, w trakcie operacji obrony przeciwlotniczej, rosyjski śmigłowiec Mi-8 został zestrzelony w rejonie wsi Dudki, w obwodzie rostowskim. Maszyna należąca do rosyjskiego Ministerstwa Obrony rozbiła się o stodołę miejscowego rolnika, co doprowadziło do pożaru zarówno śmigłowca, jak i budynku.
Informacje te zostały potwierdzone przez lokalnych mieszkańców oraz źródła w rosyjskim Ministerstwie ds. Sytuacji Nadzwyczajnych.
Dziennikarze Astry skontaktowali się z rolnikiem, właścicielem stodoły. Choć wydawał się wstrząśnięty, stwierdził, że "wszystko jest w porządku" i odmówił dalszych komentarzy.
Nikt z cywilów nie odniósł obrażeń w wyniku tego incydentu. Astra podaje, że trzyosobowa załoga Mi-8 zginęła na miejscu.
Wieś Dudki znajduje się około 2,5 km od wojskowego lotniska Millerowo.
Pomimo powagi sytuacji, lokalne władze, w tym gubernator, nie wydały oficjalnego oświadczenia na temat zestrzelenia śmigłowca i śmierci trzech żołnierzy. Władze ograniczyły się jedynie do stwierdzenia, że "nikt nie został ranny", co stoi w sprzeczności z informacjami przekazanymi przez ASTRA.
"Wczoraj wieczorem i w nocy obwód rostowski padł ofiarą ataku powietrznego. W dwóch rejonach - millerowskim i tarasowskim - odparto kilkadziesiąt bezzałogowych statków powietrznych. Nikt nie został ranny. Konsekwencje były jednak odczuwalne na ziemi - w wyniku upadku szczątków bezzałogowego statku powietrznego na teren budowanego ośrodka rekreacyjnego, doszło do uszkodzeń (okien i drzwi wejściowych) w budynku niemieszkalnym. Informacje na temat skutków są obecnie wyjaśniane" - napisał gubernator obwodu.