Rosyjski atak powietrzny na Ukrainę, przeprowadzony w nocy z poniedziałku na wtorek, był pod pewnym względem wyjątkowy. Spośród kilkuset środków napadu powietrznego, jeden pocisk rakietowy zaskoczył Ukraińców - mowa o RM-48U, którego "The Telegraph" nazywa "pociskiem zombie".

REKLAMA

W nocy z poniedziałku na wtorek siły rosyjskie przeprowadziły zmasowany atak powietrzny na terytorium Ukrainy, wykorzystując 373 środki napadu powietrznego, w tym 339 dronów, jeden hipersoniczny pocisk manewrujący Cyrkon, 18 pocisków balistycznych Iskander-M/S-300 i 15 pocisków manewrujących Ch-101.

Choć ukraińska obrona powietrzna dzielnie stawiła czoła Rosjanom, neutralizując zdecydowaną większość celów, to jeden pocisk rakietowy szczególnie zaskoczył Ukraińców.

Ukraińcy zaskoczeni

"The Telegraph" informuje, że Rosja po raz pierwszy zaatakowała ukraińskie terytorium pociskiem rakietowym RM-48U. Brytyjski dziennik nazywa go "pociskiem zombie", ponieważ jest efektem modyfikacji konwencjonalnych pocisków 5W55 i 48N6, które już zakończyły swój "żywot" i zostały wycofane z eksploatacji.

Pociski rakietowe RM-48U są wykorzystywane do szkolenia operatorów systemów obrony powietrznej S-300 i S-400. Co istotne, Rosjanie wykorzystują wspomniane systemy do uderzeń na cele naziemne w Ukrainie już od 2022 roku.

Wiadomo, że 5W55 i 48N6, których RM-48U jest uproszczoną wersją, mogą przenosić ładunki wybuchowe o masie od 133 do 180 kg. Nie jest jeszcze jasne, czy pocisk rakietowy, który przebił się przez ukraińską obronę powietrzną, posiadał głowicę bojową, czy też został użyty jako wabik.

Uszczuplić ukraińskie zasoby

W związku z tym, że RM-48U został opracowany z myślą o systemach obrony powietrznej, prawdopodobnie nie ma wysokiej celności wymaganej do rażenia celów naziemnych w Ukrainie. Nie zmienia to jednak faktu, że jego użycie pozwoli Rosji zwiększyć skalę ataków powietrznych na ukraińskie miasta, zmuszając Kijów do zużywania i tak ograniczonej amunicji obronnej.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział, że odparcie wspomnianego rosyjskiego ataku powietrznego kosztowało Kijów 80 mln euro. Stwierdził również, że zapasy środków obrony powietrznej nie skurczyły się, tylko Rosja zaczęła wystrzeliwać więcej pocisków. Użycie przez Moskwę RM-48U potwierdza jego argumentację.