Od lutego 2022 roku, kiedy Rosja rozpoczęła inwazję na Ukrainę, zginęło już co najmniej 15 rosyjskich generałów - pisze Mediazona. Najwyżsi rangą wojskowi giną w atakach rakietowych i dronowych, a także w zamachach bombowych czy katastrofach lotniczych. Najnowszą zidentyfikowaną ofiarą na tej liście jest generał broni Aleksandr Otroszczenko.
- Od początku inwazji Rosji na Ukrainę potwierdzono śmierć co najmniej 15 rosyjskich generałów.
- Wojskowi tracili życie nie tylko w wyniku np. ataków rakietowych, ale też w katastrofach lotniczych i zamachach bombowych na terenie Rosji.
- Zabici generałowie to zaledwie wierzchołek góry lodowej problemów kadrowych armii Władimira Putina.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Niezależny rosyjski portal Mediazona zauważa, że pod koniec marca podczas rutynowego lotu nad okupowanym przez Rosjan Krymem rozbił się wojskowy samolot transportowy An-26. Zginęły wszystkie osoby, które znajdowały się na pokładzie - 6 członków załogi oraz 23 pasażerów.
Choć Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej poinformowało jedynie o "usterce technicznej" i zataiło tożsamość ofiar, niezależnym dziennikarzom udało się potwierdzić, że jednym z pasażerów był generał porucznik Aleksandr Otroszczenko. Był to bardzo doświadczony oficer, który od 2024 roku dowodził połączonym korpusem lotniczym Floty Północnej, a w przeszłości brał udział m.in. w aneksji Krymu i rosyjskiej interwencji zbrojnej w Syrii.
Resort obrony w Moskwie do dziś milczy na temat jego śmierci.
Śmierć Aleksandra Otroszczenki podniosła łączny bilans zabitych najwyższych rangą rosyjskich dowódców do 15. Jak wylicza Mediazona, na liście znajduje się pięciu generałów poruczników, siedmiu generałów majorów (odpowiednik generała brygady w Wojsku Polskim) oraz trzech generałów w stanie spoczynku.
Okoliczności śmierci najwyższych rangą dowódców były bardzo zróżnicowane. Część z nich straciła życie wskutek precyzyjnych uderzeń sił ukraińskich - tak zginął np. były zastępca dowódcy Południowego Okręgu Wojskowego generał porucznik Oleg Cokow, którego w lipcu 2023 r. zabił pocisk Storm Shadow, czy były zastępca dowódcy rosyjskiej marynarki wojennej generał major Michaił Gudkow (lipiec 2025 r., uderzenie w polowy sztab rosyjskiej piechoty morskiej).
Inni generałowie padali ofiarą ataków z użyciem dronów FPV, jak w listopadzie 2024 r. generał major Paweł Klimenko, były dowódca 5. Brygady Donieckich Strzelców Zmotoryzowanych.
Jeszcze inni najwyżsi rangą wojskowi tracili życie w wyniku zamachów na terytorium samej Rosji. Generał porucznik Igor Kiriłłow, były dowódca rosyjskich wojsk obrony radiologicznej, chemicznej i biologicznej, zginął w wybuchu bomby w Moskwie w grudniu 2024 r., a generał porucznik Jarosław Moskalik, wysoki rangą oficer Sztabu Generalnego, stracił życie w wybuchu samochodu pułapki na przedmieściach stolicy wiosną 2025 roku.
Lista poległych pokazuje także desperację rosyjskiej machiny wojennej, która rzuca na front nawet zdymisjonowanych i skazanych prawomocnymi wyrokami oficerów. Generał major rezerwy Kanamat Botaszew, wyrzucony wcześniej z wojska za spowodowanie katastrofy myśliwca, dołączył do Grupy Wagnera i zginął w zestrzelonym myśliwcu Su-25 w 2022 roku.
Jeszcze bardziej zaskakujące są losy innych byłych generałów. Andriej Gołowacki (były generał MSW odsiadujący wyrok 8,5 roku) oraz Siergiej Dubiński (były generał Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej, pozbawiony stopnia i skazany za łapówkarstwo) podpisali kontrakty wojskowe prosto zza krat, po czym obaj zostali zabici na ukraińskim froncie w 2024 roku.
Zabici generałowie to zaledwie wierzchołek góry lodowej problemów kadrowych armii Władimira Putina. Z danych zgromadzonych przez Mediazonę na dzień 27 marca br. wynika, że od początku pełnoskalowej wojny zweryfikowano i imiennie potwierdzono śmierć aż 6948 oficerów rosyjskiej armii i innych służb bezpieczeństwa.
Skala tych strat bezpowrotnie narusza strukturę dowodzenia na wszystkich szczeblach operacyjnych.