"Cała komunikacja Węgier oparta jest na tym, że Polska niepotrzebnie uczyniła z lokalnego konfliktu, konflikt międzynarodowy" - powiedział dr Dominik Héjj, twórca portalu kropka.hu, politolog, hungarysta, a także autor książki "Węgry na nowo". Razem z Tomaszem Terlikowskim rozmawiali w internetowym Radiu RMF24 o antyukraińskich nastrojach na Węgrzech.

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Dominik Héjj o antyukraińskich Węgrach

Parlament Europejski uznał Rosję za państwo sponsorujące terroryzm i posługujące się środkami terroryzmu. Nie stało się to jednak głosami Węgier - jak zauważył Dominik Héjj, posłowie Fideszu nie wzięli udziału w głosowaniu, a Hölvényi, członek Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej, wstrzymał się od głosu. W związku z tym formalnie Fidesz nie poparł tej rezolucji, ale nie można mu też powiedzieć, że zagłosował przeciwko - przyznał ekspert.

Hungarysta opowiedział o powodach, dlaczego Polska i Węgry od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę przestały mówić wspólnym głosem:

Polski punkt widzenia nie może być równie mocno osadzony na Węgrzech, w prowęgierskich mediach dlatego, że zupełnie nie wpisuje się w antyukraińską narrację. Cała komunikacja Węgier oparta jest na tym, że Polska niepotrzebnie uczyniła z lokalnego konfliktu, konflikt międzynarodowy.

Co więcej - to niejedyna skandaliczna narracja Węgier wobec Polski. W marcu część polskiej opinii publicznej mocno wzburzyła się po wywiadzie Victora Orbana, w którym stwierdził, że Polska będzie miała zaspokojone aspiracje dopiero, kiedy wojska NATO staną na wschodniej granicy Rosji. To jest jednoznacznie określone, że Polska przy okazji wojny próbuje zwiększyć swoje wpływy regionalne. Ale też jeden z badaczy powiedział, że Polsce najwyraźniej nie zależy na zakończeniu rozlewu krwi, bo wspiera militarnie Ukrainę - opowiedział gość Radia RMF24. Zdaniem autora kropka.hu to, co obecnie jest oficjalną linią partii, dawniej nie przechodziło przez usta elitom politycznym Fideszu.

Oprac. Kinga Adamczyk