Setki ukraińskich dzieci zostały odebrane rodzicom albo zabrane z sierocińców i przewiezione do Rosji. Tam zostały przekazane do adopcji rodzinom z rosyjskim obywatelstwem. Tak twierdzi sekretarz stanu USA Antony Blinken, który nazywa ten proceder poważnym przestępstwem i złamaniem Konwencji Genewskiej.

REKLAMA

To niezgodne z Konwencją Genewską działanie dotyka od 900 tysięcy do 1,6 miliona ukraińskich obywateli, w tym 260 tysięcy dzieci, które Rosja "pozbawiła wolności i siłą przemieściła" - twierdzi sekretarz stanu USA Antony Blinken. Część z nich miała trafić do regionów na dalekim wschodzie Rosji.

"Ta nielegalna deportacja jest poważnym przestępstwem i złamaniem Konwencji Genewskiej, która mówi o ochronie cywilów" - wypowiedź Blinkena przytacza kilka amerykańskich mediów, w tym "Washington Post". Według tych doniesień wiele deportowanych ukraińskich dzieci zostało "świadomie odseparowane od swoich rodziców", a następnie przekazanych do adopcji w Rosji.

Blinken twierdzi ponadto, że rosyjscy żołnierze zabrali tysiące dzieci z sierocińców.

Amerykański sekretarz stanu oskarża rosyjskie władze o systematycznie filtrowanie zaludnienia w okupowanych przez Rosję regionach Ukrainy, takich jak Ługańsk czy Donieck.

"Operacja Putina polega na tym, że rozdziela się rodziny, konfiskuje ich ukraińskie paszporty i w zamian wydaje rosyjskie. To próba zmiany demografii w części Ukrainy" - twierdzi Blinken i przypomina, że Rosja działała w ten sposób już wcześniej, między innymi w Czeczenii.

Już w marcu "Washington Post" pisał o tym, że ukraińscy obywatele są przesiedlani do Rosji. Byli i tacy, którzy zostali wywiezieni do Taganrogu, miasta położonego nad Morzem Azowskim. Stamtąd pociągami zostali rozwiezieni po różnych miejscach w kraju.

Ze zdjęć satelitarnych wynika, że Rosjanie zaczęli już w marcu budować dla przesiedleńców obóz w mieście Bezymenne, które leży w Ukrainie w regionie kontrolowanym przez rosyjskich separatystów.

W zeszłym tygodniu Courtney Austrian z OBWE mówiła, że takich obozów filtracyjnych zostało zlokalizowanych aż 18 po obu stronach ukraińsko-rosyjskiej granicy. Są to budynki szkolne, instytucji kulturalnych i obiekty sportowe.

O nielegalnej deportacji swoich obywateli władze ukraińskie alarmowały od miesięcy. Prezydent Zełenski podawał nawet liczby - mówił o 2 milionach osób. Wicepremier Iryna Wereszczuk mówiła pod koniec czerwca o 1,2 milionach ukraińskich obywateli, którzy zostali siłą przesiedleni, w tym 240 tysiącach dzieci, z których 2 tysiące było sierotami.

Rosyjski generał Mikhail Mizintsev mówił natomiast o 2,4 milionach ukraińskich "uchodźców" w Rosji.