Napięcia na granicy z Polską w związku z próbami wyjazdu z Ukrainy mężczyzn w wieku 18-60 lat. Władze zdecydowały, że mężczyźni w tym wieku nie mogą wyjechać z kraju. Ogłoszono też równolegle powszechną mobilizację.

REKLAMA

Nie wiadomo, jak wielu wezwanych do poboru chce wyjechać z kraju. Lokalna administracja nie podaje żadnych liczb.

Jednak na granicy z Polską dochodzi do napięć, bo osoby podlegające mobilizacji są cofane z granicy, a wcześniej na odprawę czekały kilkanaście, albo i kilkadziesiąt godzin.

Tam naprawdę niewiele potrzeba i wielu puszczają nerwy. Są różne przypadki - samochody zawracaj albo wychodzi tylko mężczyzna, a reszta osób jedzie dalej - usłyszał nasz dziennikarz.

Miejscowe władze informuję też, że w obwodzie lwowskim jest bardzo wielu chętnych do obrony terytorialnej. Przed punkami poboru ustawiają się kolejki. Właśnie uproszczono procedury naboru.

Pierwsi uchodźcy napływają do Lwowa

Do Lwowa napływają pierwsi uchodźcy ze wschodu Ukrainy, spodziewani są kolejni. Krzysztof Zasada, specjalny wysłannik RMF FM od rana słyszał już pięć syren alarmowych. Jak relacjonuje, syreny włączono profilaktycznie w związku z działaniami rosyjskich dronów rozpoznawczych.

Na obszarze całego obwodu lwowskiego obowiązuje godzina policyjna. Decyzje o ograniczeniach w przemieszczaniu się od godziny 22:00 do 6:00 rano podjęła właśnie miejscowa administracja. Zakaz będzie miał pewne wyjątki.

Przedstawicielom niektórych grup zawodowych będą wydawane przepustki, by mogli nocami poruszać się po ulicach. Chodzi o wojskowych, innych mundurowych, a także o osoby zatrudnione w podmiotach tak zwanej infrastruktury krytycznej.

Podczas godziny policyjnej nie można opuszczać domu, no chyba że zawyją syreny alarmowe - wtedy trzeba zejść do schronów.

Trzeba jednak dodać, że już wczoraj wieczorem na ulicach miasta było prawie zupełnie pusto. Mieszkańcom Lwowa zalecono też, by po 23:00 wyłączyli światła. Rzeczywiście część miasta była zaciemniona - relacjonuje przebywający we Lwowie dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada.

Syreny alarmowe we Lwowie

Pięć razy od rana nad Lwowem rozległy się syreny obrony powietrznej. Za każdym razem alarmy trwały kilka minut. Lokalne władze poinformowały o szczegółach powodów uruchomienia systemu wczesnego ostrzegania.

Maksym Kozycki z administracji obwodowej powiedział, że od ostatniej nocy do teraz nie doszło do żadnych ostrzałów czy bombardowań w mieście i jego okolicach. Z jego wypowiedzi wynika, że syreny włączono profilaktycznie w związku z działaniami rosyjskich dronów rozpoznawczych.

Jest napięta sytuacja, jeśli chodzi o pojawianie się tych jednostek - mówił urzędnik - One wciąż operują w całym regionie, wzdłuż granic, a także w okolicach jednostek wojskowych. Latają na pułapach od 100 do 15 tysięcy metrów. To element wojny - dodał Kozycki.

Zapewnił, że armia monitoruje wszystkie obiekty wchodzące w przestrzeń powietrzną Ukrainy.

Lwów przygotowuje się na przyjęcie uchodźców

Władze Lwowa przygotowały w mieście 10 tysięcy miejsc dla uchodźców ze wschodu. Specjalny wysłannik RMF FM do tego miasta informował, że już napływają tam pierwsi mieszkańcy rejonów objętych walkami. Jest ich już ponad 100, dziś władze Lwowa czekają jeszcze na ponad 40 dzieci z Siewierodoniecka.

Uchodźcy będą umieszczani przede wszystkim w szkołach, ale także innych budynkach administracji obwodu lwowskiego. Według lokalnych władz te przygotowane 10 tysięcy miejsc na razie wystarczy. Przyjezdni są kierowani do Areny Lwów i tam otrzymują pełną informację na temat miejsc zakwaterowania.

Poinformowano też o stworzeniu centrum szkoleniowego dla ratowników medycznych. Lwowski ratusz namawia mieszkańców miasta, by skorzystali z możliwości nauczenia się podstawowych czynności związanych z udzielaniem pomocy medycznej.

/ Krzysztof Zasada / RMF FM
/ Krzysztof Zasada / RMF FM
/ Krzysztof Zasada / RMF FM
/ Krzysztof Zasada / RMF FM
/ Krzysztof Zasada / RMF FM
/ Krzysztof Zasada / RMF FM
/ Krzysztof Zasada / RMF FM
/ Krzysztof Zasada / RMF FM