Reprezentacja Polski koszykarzy przegrała w Pradze z Serbią 69:96 (14:28, 19:24, 17:20, 19:24) w swoim piątym, ostatnim meczu grupy D mistrzostw Europy. Biało-czerwoni z trzeciego miejsca w tabeli (bilans 3-2) awansowali do 1/8 finału i zmierzą się w Berlinie z Ukrainą.

REKLAMA

W pierwszym meczu grupy Polacy pokonali Czechów 99:84, a potem doznali porażki z Finlandią 59:89. Dwa kolejne mecze wygrali - z Izraelem 85:76 i Holandią 85:79. W ostatnim ulegli wicemistrzom Europy Serbom.

Kibice obydwu drużyn, choć przewagę mieli Serbowie, stworzyli godną oprawę dla ostatniego meczu grupowego w praskiej O2 Arenie.

Polacy, którzy rozpoczęli spotkanie w identycznym składzie jak poprzednie zwycięskie pojedynki - z 35-letnim Aaronem Celem, A.J. Slaughterem, Mateuszem Ponitką, Michałem Sokołowskim i Aleksandrem Balcerowskim, prowadzili tylko raz, na początku 2:0 po akcji Balcerowskiego. 21-latek ograł pod koszem dwukrotnego MVP sezonu zasadniczego ligi NBA Nikolę Jokica. Wcześniej wygrał z nim walkę po rzucie sędziowskim rozpoczynającym spotkanie.

Potem serbski środkowy i jego koledzy, koszykarze czołowych klubów Euroligi m.in. Vasilije Micic dwukrotny mistrz tych rozgrywek z Efesem Anadolu Stambuł, udzielili Polakom srogiej lekcji. Grali kontratakiem, trafiali spod kosza oraz dystansu i to nie tylko ci z pierwszej piątki, ale i rezerwowi.

Zespół doświadczonego trenera Svetislava Pesica, który doprowadził Jugosławię do złotego medalu MŚ oraz mistrzostwa Europy 2001, a wcześniej zdobył także złoto ME z... Niemcami w 1993 r., wygrywał w połowie pierwszej kwarty 14:6. Straty biało-czerwonych zmniejszyła, tylko na chwilę, jedna z dwóch "trójek" Polaków w pierwszej połowie spotkania, którą trafił Sokołowski (9:14).

Po 10 minutach wicemistrzowie Europy, piąta drużyna MŚ z 2019 r., prowadzili 28:14, a po 15. minutach 41:21. Przy niemal każdej udanej akcji Jokica serbscy kibice skandowali: +MVP, MVP+.

Trener Polaków Igor Milicic dokonywał wielu zmian, ale nie przynosiły one oczekiwanych efektów. Rezerwowi Serbii, po których równie chętnie sięgnął Pesic, także mieli ogromną przewagę nad Polakami. W końcówce drugiej kwarty ponownie na parkiecie byli zawodnicy z pierwszej piątki biało-czerwonych - z wyjątkiem Slaughtera, którego zastąpił młody Łukasz Kolenda, ale wynik nawet nie drgnął na korzyść Polski - rywale prowadzili 49:31, choć na parkiecie nie było długo Jokica, czy rozgrywającego Nikoli Kalinica. Obrońcy serbscy nie pozostawiali wiele miejsca Polakom i wykorzystywali każdy, nawet najdrobniejszy błąd.

W połowie meczu Serbia wygrywała 52:33. Miała znaczącą przewagę pod tablicami (16:8) i 85-procentową skuteczność rzutów za dwa punkty. Polacy też w tym ostatnim elemencie byli znakomici (80 proc.), ale wykonali tylko 12 takich rzutów.

Co się działo w drugiej części spotkania?

Druga część spotkania nie przyniosła zasadniczych zmian. Biało-czerwonym udało się zmniejszyć straty do 13 punktów w 23. minucie (43:56) po rzutach za trzy punkty Slaughtera i Ponitki, ale czas wzięty od razu przez Pesica zmobilizował Serbów do mocniejszej obrony.

Przez kolejne cztery minuty Polakom nie udało się zdobyć punktów, a Serbia "dorzuciła" prawie 10 i prowadziła w 28. minucie 65:43, po trzech kwartach 72:50.

W ostatniej części obydwaj trenerzy pogodzenie najwyraźniej z wynikiem posadzili na ławce swoich liderów i wpuścili na parkiet rezerwowych. Przewaga Serbów mimo to drastycznie wzrosła. Polacy ponownie mieli słabszy fragment, gdy przez ponad cztery minuty nie zdobyli punktów. W 35. minucie Serbia miała najwyższą przewagę w spotkaniu 91:55, a jej gwiazdy mogły zrelaksowane patrzeć z ławki rezerwowych na poczynania kolegów na parkiecie, zaś kibice na trybunach tańczyć i cieszyć się z wygranej.

Biało-czerwoni przegrali walkę pod tablicami 22:28, mieli 15 strat (rywale 12) oraz znacznie mniej asyst - 18 niż Serbowie (27).

Polska - Serbia 69:96 (14:28, 19:24, 17:20, 19:24)

Polska: Michał Michalak 17, Łukasz Kolenda 10, Michał Sokołowski 9, Mateusz Ponitka 7, Aleksander Balcerowski 6, Jarosław Zyskowski 6, Aaron Cel 5, Dominik Olejniczak 4, A.J. Slaughter 3, Jakub Garbacz 2, Aleksander Dziewa 0, Jakub Schenk 0;

Serbia: Nikola Jokic 19, Nikola Milutinov 16, Marko Guduric 15, Vasilije Micic 12, Nikola Kalinic 11, Dejan Davidovac 10, Ognjen Jaramaz 6, Vladimir Lucic 4, Marko Jagodic-Kurica 3, Vanja Marinkovic 0, Dusan Ristic 0;