​Reprezentacja Polski koszykarzy przegrała z Chorwacją 69:72 (15:11, 16:10, 16:28, 22:23) na warszawskim Torwarze w pierwszym meczu prekwalifikacji mistrzostw Europy 2025.

REKLAMA

Kolejnym rywalem Biało-Czerwonych, w niedzielę w Schwechat, będą Austriacy. Polacy muszą grać w tej fazie, bowiem nie udało im się zakwalifikować do drugiego etapu eliminacji MŚ 2023.

Kibice w wypełnionej w komplecie warszawskiej hali Torwar przez 40 minut dopingowali żywiołowo Biało-Czerwonych, ale ich wsparcie okazało się niewystarczające, by odnieść zwycięstwo nad silnym rywalem, uczestnikiem wrześniowego Eurobasketu.

Polacy rozpoczęli w składzie z A.J. Slaughterem, który z drużyną jest zaledwie od niedzieli, kapitanem Mateuszem Ponitką, Michałem Sokołowskim, Aleksandrem Balcerowski i Aleksandrem Dziewą. Trzech ostatnich, wysokich graczy miało być odpowiedzią trenera Igora Milicica na podkoszową siłę Chorwatów z zawodnikami NBA: Ivicą Zubacem, Dario Saricem i Bojanem Bogdanovicem. Polacy szybko objęli prowadzenie po akcjach Balcerowskiego i Ponitki 7:2. Potem było 15:6 i trener Chorwatów Damir Mulaomerovic zmuszony był do wzięcia czasu.

Jego podopieczni zmniejszyli straty po akcjach podkoszowego Los Angeles Lakers Zubaca ale Polacy za każdym razem odpowiadali. Punkty zdobywali i Ponitka i zawodnicy wchodzący z ławki. Rzutem zza linii 6,75 m popisał się tuż po wejściu na parkiet doświadczony, 35-letni Aaron Cel i Polska wygrywała 18:14 na początku drugiej kwarty.

Seria rzutów trzypunktowych gospodarzy pozwoliła im objąć najwyższe prowadzenie w pierwszej połowie 29:18 w 17. minucie. Polacy dobrze bronili, grali zespołowo, a rywale zupełnie nie mogli "wstrzelić" się do kosza z dystansu - w pierwszych 20 minutach trafili tylko jedną z 13 prób.

Do przerwy Polska wygrywała 31:21. Skuteczność z dystansu rywale odzyskali już na początku trzeciej części. Po rzutach Bogdanovica i naturalizowanego Amerykanina, MVP ligi niemieckiej Jaleena Smitha polski zespół prowadził tylko 34:32. Coraz więcej piłek trafiało pod kosz do Zubaca, a gigant (216 cm wzrostu) z Mostaru, czując się coraz pewniej, pobiegł nawet kilka razy do kontry kończąc ją łatwymi punktami.

Po rzucie Bogdanovica zza linii 6,75 m Chorwacja na 120 sekund przed końcem trzeciej kwarty objęła pierwsze prowadzenie w spotkaniu 45:44. Odpowiedź A.J. Slaughtera, także z dystansu, była nieskuteczna i po 30 minutach Polska przegrywała 47:49.

Biało-czerwonym coraz trudniej przychodziło zdobywanie punktów i przebijanie się przez defensywę rywali. Balcerowski nie był w stanie powstrzymać pod koszem silniejszego i bardziej doświadczonego Zubaca, czy niższego o kilka centymetrów Sarica.

Ostatnia kwarta obfitowała w zwroty akcji, zmianę wyniku na tablicy i wielkie emocje. Po rzutach Jarosława Zyskowskiego i Ponitki z dystansu Polska prowadziła 57:53 w połowie tej części.Chorwaci coraz bardziej agresywnie pilnowali Ponitkę, który dwoił się i troił, zdobywając punkty i podając pod kosz do kolegów. W obronie Sokołowski walczył z wielkim poświęceniem, ale rywale potrafili wykorzystać najmniejszy błąd biało-czerwonych.

Na 150 sekund przed końcem zespół trenera Milicica prowadził 62:59, ale po akcji Krunoslava Simona był remis 62:62. W najważniejszych momentach spotkania dwa razy zza linii 6,75 m trafił niewidoczny do tej pory były gracz NBA Mario Hezonja (w całym meczu to były jedyne dwa celne rzuty na siedem prób) i Chorwacja wygrywała 68:64 na minutę i 27 sekund przed końcem.

Po czasie wziętym przez trenera Milicica trzy punkty zdobył błyskawicznie Ponitka i Biało-Czerwoni przegrywali 67:68.

Będący niemalże sam pod koszem Balcerowski zamiast zakończyć akcję podał do stojącego metr od niego, ale będącego w gorszej pozycji Ponitki. To nieporozumienie kosztowało Polaków stratę kolejnych czterech punktów - faulowany Zubac i Smith pewnie wykorzystali rzuty wolne i to Chorwaci mogli wznieść ręce w geście triumfu.

Biało-czerwoni przegrali walkę pod tablicami 34:44 i choć trafili 10 razy zza linii 6,75 m (rywale siedem), to niższa skuteczność za dwa punkty - tylko 37 procent - była jednym z elementów, który zadecydował o porażce.
Polacy grali momentami bardzo dobrze w obronie, wymusili na Chorwatach 14 strat (sami popełnili 11) i mieli dziewięć przechwytów (Chorwaci pięć), ale w decydujących minutach zabrakło im zimnej krwi i szczęścia. Zabrakło także punktów strzelców - Sokołowski i Zyskowski uzyskali tylko po dwa, a Michał Michalak nie trafił żadnego sześciu rzutów.

Polska - Chorwacja 69:72 (15:11, 16:10, 16:28, 22:23)

Polska: Mateusz Ponitka 26, A.J. Slaughter 16, Aleksander Balcerowski 11, Jarosław Zyskowski 7, Aaron Cel 3, Michał Sokołowski 2, Dominik Olejniczak 2, Aleksander Dziewa 2, Jakub Garbacz 0, Jakub Schenk 0, Michał Michalak 0.

Chowacja: Ivica Zubac 19, Bojan Bogdanovic 16, Mario Hezonja 10, Dario Saric 9, Krunoslav Simon 9, Jaleen Smith 6, Lovro Gnjidic 3, Ivan Ramljak 0, Karlo Matkovic 0.