Iran podejrzewa, że próby Donalda Trumpa dotyczące wznowienia rozmów pokojowych są kolejnym "podstępem". Jak wynika z informacji portalu Axios, irańscy urzędnicy przekazali państwom pośredniczącym w negocjacjach, że już dwukrotnie zostali wprowadzeni w błąd przez amerykańskiego prezydenta. "Nie chcemy dać się oszukać po raz kolejny" - podkreślili.
- Iran uważa, że propozycje rozmów pokojowych ze strony Donalda Trumpa mogą być "podstępem".
- USA naciska na spotkanie w Islamabadzie, jednocześnie wzmacniając obecność wojskową w Iranie i rozważając dalszą eskalację konfliktu.
- W poniedziałek Waszyngton przedstawił Iranowi 15-punktowy plan pokojowy.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Stany Zjednoczone chcą przeprowadzenia bezpośrednich rozmów pokojowych z Iranem już w czwartek w Islamabadzie, stolicy Pakistanu. Jednak według strony irańskiej wcześniejsze doświadczenia podważają wiarygodność Waszyngtonu.
Podczas dwóch poprzednich rozmów USA-Iran Donald Trump miał bowiem jednocześnie deklarować chęć osiągnięcia porozumienia i dawać "zielone światło" dla ataków z zaskoczenia na Iran. To - jak podkreślają irańscy urzędnicy - doprowadziło do głębokiego braku zaufania.
Nieufność Teheranu wynika także z konkretnych wydarzeń z przeszłości. W czerwcu ubiegłego roku Izrael - przy wsparciu Trumpa - zaatakował Iran na kilka dni przed planowaną rundą rozmów. Z kolei zaledwie trzy tygodnie temu USA i Iran osiągnęły wstępne porozumienie w Genewie w sprawie kontynuowania negocjacji, a dwa dni później doszło do kolejnego ataku ze strony USA i Izraela.
Irańscy urzędnicy mieli poinformować mediatorów - Egipt, Turcję oraz Pakistan - że ruchy wojsk USA oraz decyzja Trumpa o wysłaniu znaczących posiłków militarnych na Bliski Wschód tylko wzmacniają ich podejrzenia. Ich zdaniem "propozycja rozmów pokojowych Trumpa jest jedynie podstępem".
Administracja prezydenta USA postrzega jednak koncentrację sił jako element strategii nacisku. Jak ujął to jeden z doradców prezydenta, "Trump ma jedną rękę otwartą na porozumienie, a drugą pięść gotową do uderzenia prosto w twarz".
Biały Dom sygnalizował Teheranowi, że traktuje negocjacje poważnie, wskazując m.in. możliwość udziału w rozmowach wiceprezydenta J.D. Vance. Według dwóch źródeł portalu Axios kandydatura Vance’a została zasugerowana przez wysłannika USA Steve'a Witkoffa, ponieważ Irańczycy nie postrzegają go jako "jastrzębia", czyli osobę o twardym, konfrontacyjnym podejściu i mało skłonną do kompromisów.
W poniedziałek rano Iran otrzymał od USA - za pośrednictwem mediatorów - 15-punktowy plan pokojowy, na kilka godzin przed tym, jak Trump publicznie ogłosił trwające rozmowy.
Dokument obejmuje m.in. zakończenie wojny, ponowne otwarcie cieśniny Ormuz, zniesienie sankcji oraz uzyskanie gwarancji dotyczących irańskiego programu nuklearnego, rakietowego i wsparcia dla państw-pełnomocników.
Waszyngton chce, aby plan stał się podstawą negocjacji i był omawiany kompleksowo podczas spotkania w Pakistanie. Według urzędników priorytetem Iranu jest natychmiastowe wstrzymanie bombardowań i zawieszenie broni. Z kolei Stany Zjednoczone chcą sprawdzić, czy Teheran jest gotów na ustępstwa, których wcześniej odmawiał.
We wtorek Donald Trump poinformował dziennikarzy, że podejmuje działania mające odbudować zaufanie Iranu. Wczoraj zrobili coś naprawdę niesamowitego. Dali nam prezent, który dotarł dzisiaj. To był ogromny prezent wart ogromną sumę pieniędzy - powiedział.
Nie ujawniając szczegółów, dodał, że irański "dar" był "związany z ropą i gazem" oraz dotyczył "przepływu" w cieśninie Ormuz.
Mówili, że to zrobią i tak się stało, i tylko oni mogli to zrobić - podkreślił Trump, sugerując, że Stany Zjednoczone "mają do czynienia z właściwymi ludźmi w Teheranie".
Jednocześnie - jak wskazują amerykańscy i izraelscy urzędnicy - Waszyngton pracuje nad opcjami dyplomatycznymi i militarnymi. Nawet jeśli rozmowy się odbędą, planowane są kolejne dwa do trzech tygodni działań wojennych.
We wtorek Trump zwrócił się do sekretarza obrony Pete'a Hegsetha o utrzymanie presji militarnej na Iran. Negocjujemy za pomocą bomb - powiedział Hegseth reporterom w Gabinecie Owalnym.
Równolegle Pentagon nie zmienił swoich rozkazów wobec CENTCOM (Centralne Dowództwo Stanów Zjednoczonych). Na Bliski Wschód mają trafić kolejne posiłki: eskadry myśliwców, tysiące żołnierzy oraz jednostki piechoty morskiej.
Rozkaz wysłania brygady piechoty - liczącej kilka tysięcy żołnierzy - otrzymało także dowództwo 82. Dywizji Powietrznodesantowej. Według urzędnika Białego Domu operacja lądowa pozostaje jedną z opcji, choć ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła.