Dmitrij Miedwiediew, wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, skrytykował prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa za atak na Iran. Przy okazji nawiązał do odległej historii...
- Najnowsze informacje z Bliskiego Wschodu zbieramy w naszej relacji tekstowej na żywo. Bądź na bieżąco!
Relacje między Rosją a Iranem w ostatnich latach wyraźnie się zacieśniły, zwłaszcza po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Oba państwa, izolowane przez Zachód i objęte licznymi sankcjami, współpracują zarówno na polu politycznym, jak i wojskowym.
Najlepszym przykładem takiej współpracy było przekazanie Moskwie przez Teheran dronów uderzeniowych Shahed. Irańskie władze wsparły Rosję również w budowie własnych fabryk, co realnie przyczyniło się do zintensyfikowania rosyjskich ataków na ukraińską infrastrukturę energetyczną.
Mimo współpracy militarnej rok 2025 obnażył poważne pęknięcia w tym partnerstwie i pokazał jego asymetryczny charakter. Kiedy Iran stał się celem zmasowanego ataku powietrznego ze strony Izraela, Rosja - wbrew oczekiwaniom Teheranu - nie zdecydowała się na aktywną pomoc militarną. Kreml ograniczył się do ogólnikowych potępień dyplomatycznych i ofert mediacji.
Moskwa, w pełni skoncentrowana na wojnie z Ukrainą, uznała, że ochrona irańskiego nieba nie jest warta pogorszenia stosunków z Izraelem czy osłabiania własnych zasobów obronnych.
Zdaje się, że ten sam schemat obserwujemy teraz, kiedy Izrael i Stany Zjednoczone atakują, uderzając w cele militarne nie tylko w Teheranie, ale też innych irańskich miastach. Operacja trwa już kilka godzin, a jedyne, na co stać Moskwę, to wypowiedź autorstwa Dmitrija Miedwiediewa, wiceprzewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej.
To postać, która przeszła chyba najbardziej zdumiewającą metamorfozę w rosyjskiej elicie władzy. Kiedyś postrzegany jako "liberalna twarz" Kremla, który pił kawę z Barackiem Obamą i marzył o technologicznym unowocześnieniu Rosji, dziś stał się głównym "krzykaczem" i najbardziej agresywnym głosem rosyjskiej propagandy w internecie.
Tym razem były prezydent Rosji (był nim w latach 2008-2012, bo kolejnej kadencji z rzędu nie mógł sprawować Władimir Putin) skrytykował prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa za atak na Iran, pisząc, że "rozjemca (użył angielskiego słowa "peacemaker" - przyp. red.) po raz kolejny pokazał swoją twarz".
Wszystkie negocjacje z Iranem to operacja pod przykrywką. Nikt w to nie wątpił. Nikt tak naprawdę nie chciał niczego negocjować - powiedział, cytowany przez Reutersa. Odniósł się w ten sposób do trwających od kilku tygodni rozmów między Stanami Zjednoczonymi a Iranem.
Pytanie brzmi, kto ma więcej cierpliwości, by czekać na niechlubny koniec wroga. Stany Zjednoczone mają zaledwie 249 lat. Imperium Perskie zostało założone ponad 2500 lat temu. Zobaczymy za 100 lat - dodał.
Można założyć, że oba państwa - Stany Zjednoczone i Iran - nadal będą wtedy istniały, ale Dmitrij Miedwiediew z pewnością się tego nie dowie.