Rosyjski ambasador w Warszawie Siergiej Andriejew został wezwany "na dywanik" do polskiego MSZ. W związku z wyrzuceniem z Polski 45 rosyjskich dyplomatów zapowiedział "kroki odwetowe". Po wyjściu w rozmowie z dziennikarzami wygłosił szereg kłamstw i propagandowych haseł związanych z inwazją na Ukrainę.

REKLAMA

"Obrazy z atakami na ludność cywilną to inscenizacja. Ukraina stanowiła zagrożenie dla Rosji. Bez ataku rosyjskiego Ukraina zaatakowałaby po kilku dniach" - to tezy, które przedstawił ambasador Federacji Rosyjskiej w Polsce po wyjściu z Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Andriejew został tam wezwany przed południem. Usłyszał, że 45 rosyjskich dyplomatów uznano za persona non grata i będą musieli wyjechać z Polski.

Propagandowe kłamstwa ambasadora Rosji

Reporter RMF FM Krzysztof Zasada dopytywał ambasadora o znane nam fakty związane z rosyjskim atakiem na Ukrainę. Andriejew z wielkim przekonaniem odpowiadał na pytania. "Rosja nie strzela do cywilów, giną wtedy, gdy naziści wykorzystują ludność jako żywe tarcze" - to jedna z podstawowych tez ambasadora Rosji.

"Stosujemy broń wysokoprecyzyjną i wyłącznie przeciwko celom militarnym" - twierdził dyplomata.

A choćby zrujnowany Mariupol i wiele ofiar cywilnych? - dopytywali dziennikarze. "Bo tam fanatyczni naziści bronią się, chowając poza plecy cywilów" - mówił Andriejew.

Andriejew: To Ukraińcy zabijali w Donbasie

"Robimy wszystko, co możliwe, żeby oszczędzać życie cywilów, ale z powodu działań nazistów jest wiele ofiar" - stwierdził. "To Ukraińcy zabijali przez lata dzieci Donbasu" - mówił. Ile ich zabili? "Wielu" - mówił Rosjanin.

"Zachód i Kijów wygrywają walkę dezinformacyjną. To jedyne ich zwycięstwo" - podkreślał. "Same 'fejki'" - powiedział.

Jak zapewniał Andriejew, "celem Rosjan w tej wojnie jest Ukraina neutralna, pokojowa i przyjazna Rosji, nienależąca do żadnych aliansów militarnych, po denazyfikacji, po demilitaryzacji". Wtedy wojna zakończy się "pokojowo".

Andriejew pytany był także, czy ogląda inne media niż rosyjskie. "Oczywiście. Jestem w Polsce. Wielka maszyna dezinformacyjna" - odpowiedział.

Na pytanie, czy tylko rosyjskie media mówią prawdę o tej wojnie, powiedział: "Chyba są też z innych krajów, na przykład z Chin".

Ambasador Rosji: Wyrzucimy polskich dyplomatów

W związku z decyzją o wydaleniu z Polski 45 rosyjskich dyplomatów Andriejew powiedział zgromadzonym przed budynkiem dziennikarzom, że Rosja "ma prawo do własnych decyzji w sprawie kroków odwetowych".

"Będzie zasada wzajemności, wyrzucimy polskich dyplomatów" - powiedział. Stwierdził również, że formalnie nie zostały zerwane relacje dyplomatyczne na linii Rosja-Polska.

"Dostałem notę polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych o wydaleniu 45 naszych pracowników ambasady i misji handlowej" - zaznaczył Andriejew. Dodał, że pozostaje w Polsce, a ambasada będzie nadal działać.

Pytany przez dziennikarzy, jak polska dyplomacja uzasadniała decyzję o wydaleniu dyplomatów, Rosjanin odpowiedział: "Za działalność, która jest niezgodna z Konwencją Wiedeńską, jak to zwykle jest. (...) Niby oni pracowali niezgodnie z Konwencją Wiedeńską, niezgodnie z ich statusem. Po drugie sytuacja ogólna, sytuacja na Ukrainie".