Izrael nie pozwolił na rozładunek masowca transportującego zboże, które pochodzi z okupowanego przez Rosję terytorium Ukrainy - informuje "Jerusalem Post". Dziennik zaznacza, że decyzja zapadła z powodu rosnącej presji ze strony Kijowa.

REKLAMA

  • Izrael odmówił rozładunku statku handlowego ze skradzionym przez Rosję ukraińskim zbożem.
  • Stało się to z powodu nacisków Kijowa - MSZ Ukrainy wezwało na dywanik izraelskiego ambasadora i zagroziło sankcjami.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Izraelskie Stowarzyszenie Importerów Zboża poinformowało w czwartek, że statek handlowy transportujący pszenicę, co do której istnieje podejrzenie, że pochodzi z okupowanego przez Rosję terytorium Ukrainy, nie otrzyma pozwolenia na rozładunek w Izraelu.

Zenziper, izraelski importer pszenicy, został zmuszony do odesłania statku w obliczu rosnącej presji ze strony Kijowa.

"W związku z zaistniałą sytuacją firma importująca zboże, Zenziper, została zmuszona do odesłania rosyjskiego statku przewożącego pszenicę będącą przedmiotem sporu z Ukrainą" - czytamy w oświadczeniu wydanym przez stowarzyszenie. "Rosyjski dostawca ładunku będzie musiał znaleźć alternatywne miejsce do jego rozładunku" - dodano.

Naciski Kijowa i groźba sankcji

Izraelski dziennik "Haaretz" informował w niedzielę, że masowiec Panormitis, transportujący zboże z okupowanych przez Rosję terenów Ukrainy, oczekuje na pozwolenie na rozładunek w Hajfie. Gazeta dodała, że w tym roku w Izraelu rozładowano już cztery transporty zboża z okupowanej Ukrainy.

Spotkało się to ze zdecydowaną reakcją władz w Kijowie - prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski we wtorek publicznie skrytykował Izrael za przyjmowanie - jak to określił - "skradzionego" przez Rosję zboża. "Nie jest to - i nie może być - legalna działalność" - podkreślił, sugerując, że Ukraina może nałożyć sankcje na podmioty czerpiące korzyści z takiej działalności.

W tym tygodniu ukraińskie MSZ wezwało izraelskiego ambasadora w Kijowie na rozmowę, a minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha ostrzegł, że działania Rosji mogą zaszkodzić relacjom izraelsko-ukraińskim. "Przyjazne stosunki ukraińsko-izraelskie mogą przynieść korzyści obu krajom, a nielegalny handel Rosji skradzionym ukraińskim zbożem nie powinien ich podważać" - zaznaczył.

Na zarzuty Ukrainy odpowiedział izraelski minister spraw zagranicznych Gideon Saar, który podkreślił, że "stosunki dyplomatyczne nie są utrzymywane na Twitterze (obecnie X - przyp. red.) ani w mediach". Zapewnił jednocześnie, że sprawa zostanie zbadana, a Izrael pozostaje państwem prawa z niezależnymi organami ścigania.

Decyzja o zawróceniu rosyjskiego statku jest wyraźnym sygnałem, że Izrael nie zamierza ryzykować pogorszenia stosunków z Ukrainą.