Hezbollah miał zostać zniszczony na lata – tak przynajmniej zakładali izraelscy dowódcy po serii zmasowanych ataków na to ugrupowanie w 2024 roku. Tymczasem libańska organizacja nie tylko przetrwała, ale w błyskawicznym tempie odbudowała swój potencjał bojowy z nową strategią, wsparciem Iranu i powrotem do partyzanckich korzeni, a obecnie prowadzi intensywną operację przeciw Izraelowi.

REKLAMA

  • W 2024 roku Hezbollah stracił swojego lidera Hasana Nasrallaha i niemal całe dowództwo - izraelskie wojsko uznało to za klęskę organizacji.
  • Organizacja szybko się zreorganizowała, przechodząc na rozproszone, półautonomiczne komórki i rezygnując z centralnego dowodzenia.
  • Kluczową rolę odegrało wsparcie Iranu - do Libanu przybyło około 100 oficerów IRGC, którzy pomogli w reorganizacji i finansowaniu organizacji.
  • Pomimo trudności, Hezbollah odzyskał zdolność do prowadzenia intensywnych działań militarnych, co potwierdziły ataki rakietowe w 2026 roku.
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Po serii precyzyjnych izraelskich uderzeń w 2024 roku, w których zginął wieloletni lider Hasan Nasrallah i niemal całe najwyższe dowództwo, Hezbollah miał zostać zepchnięty na margines historii. Izraelscy wojskowi nie kryli satysfakcji - w ich ocenie, zniszczenie struktur dowodzenia i rozbicie scentralizowanej armii miało cofnąć rozwój tej organizacji o dekady. Jednak rzeczywistość okazała się zupełnie inna.

Nowa strategia, stare metody

Hezbollah, zamiast pogrążyć się w chaosie, błyskawicznie zreorganizował swoje szeregi. Kluczowe okazały się dwie decyzje: powrót do rozproszonych, półautonomicznych komórek oraz wsparcie irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC).

Nowa doktryna zakładała odejście od scentralizowanego modelu dowodzenia na rzecz małych, samodzielnych grup, które działają na podstawie ogólnych wytycznych, bez konieczności oczekiwania na rozkazy z centrali. To rozwiązanie, choć spowalnia komunikację, znacząco utrudnia rozpoznanie i neutralizację struktur przez izraelskie służby.

Szokiem dla Hezbollahu była izraelska operacja z użyciem pagerów i infiltracja nowoczesnych środków łączności. W odpowiedzi organizacja wróciła do sprawdzonych, prostych metod - kurierów i odręcznych notatek. Paradoksalnie, cofnięcie się do analogowych rozwiązań okazało się skuteczną tarczą przed elektronicznym wywiadem Izraela.

Irańskie wsparcie - miliardy dolarów i doświadczeni doradcy

Odbudowa Hezbollahu nie byłaby możliwa bez zaangażowania Teheranu. Według źródeł agencji Reutera, tuż po zawieszeniu broni z Izraelem w listopadzie 2024 roku, do Libanu przybyło około 100 oficerów IRGC. Ich zadaniem był audyt struktur, uzupełnienie luk kadrowych oraz wprowadzenie bardziej zdecentralizowanego systemu dowodzenia, który miał ograniczyć ryzyko kolejnych izraelskich infiltracji.

Iran nie szczędził też środków finansowych. Jak podaje Hoover Institution, do Hezbollahu trafiło ponad miliard dolarów, transferowanych przez libańskie kantory i nieuregulowany obrót gotówkowy - wszystko po to, by ominąć międzynarodowe sankcje. Te pieniądze pozwoliły nie tylko na odbudowę struktur, ale także na rozwój lokalnych wytwórni dronów i rakiet, co uniezależniło organizację od dostaw z zewnątrz.

Wyzwania i nowe realia

Odbudowa nie była jednak łatwa. Upadek proirańskiego reżimu Baszara al-Asada w Syrii pod koniec 2024 roku odciął Hezbollah od kluczowego szlaku zaopatrzeniowego z Iranu. W obliczu tego kryzysu bojownicy zdołali jednak w porę opróżnić swoje syryjskie magazyny broni, zanim przejęły je nowe władze. Jednocześnie, korzystając z doświadczeń Hamasu, Hezbollah postawił na rozwój własnych, lokalnych fabryk uzbrojenia. Dzięki temu do Libanu trafiają pojedyncze komponenty, które nie wzbudzają podejrzeń na granicach, a gotowe systemy powstają już na miejscu.

Mimo tych wysiłków, potencjał Hezbollahu nie wrócił jeszcze do poziomu sprzed kilku lat, zwłaszcza w zakresie obrony powietrznej. Jednak wystrzelenie setek pocisków w głąb Izraela od początku marca 2026 roku pokazuje, że organizacja odzyskała zdolność do prowadzenia intensywnych działań zbrojnych.

Polityczna i społeczna siła Hezbollahu

Hezbollah to nie tylko formacja militarna. Jako partia polityczna, od lat uczestniczy w libańskich koalicjach rządzących, a obecnie utrzymuje swoje wpływy w rządzie dzięki sojuszowi z Ruchem Amal. W południowym Libanie, mimo oficjalnych deklaracji rządu w Bejrucie o przejmowaniu kontroli nad tymi terenami, to właśnie Hezbollah pozostaje realną siłą, kontrolującą życie społeczne i gospodarcze.

Od 2019 roku Liban pogrążony jest w jednym z najgłębszych kryzysów gospodarczych na świecie. Jednak Hezbollah, dzięki nielegalnym dochodom z handlu narkotykami, wsparciu z Teheranu oraz wpływom w instytucjach państwowych, skutecznie finansuje swoją działalność, pozostając niemal nietkniętym przez kryzys państwa.

Izrael jednak nie zamierza pogodzić się z odbudową Hezbollahu. Władze w Jerozolimie domagają się rozbrojenia organizacji i zapowiadają kontynuację ostrzałów oraz bombardowań, w których od początku marca zginęło już ponad 1000 Libańczyków. Słabość libańskiego rządu sprawia, że realna pozostaje także groźba izraelskiej ofensywy lądowej na południe kraju. Celem, jak podkreślają izraelscy politycy, jest wyeliminowanie zagrożenia ze strony Hezbollahu i zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom północnego Izraela.

Hezbollah, uznawany na Zachodzie za organizację terrorystyczną, jeszcze niedawno uchodził za jedną z największych niepaństwowych armii świata. Dziś, po wydarzeniach z 2024 roku, odbudował znaczną część swojego potencjału i znów stanowi poważne wyzwanie dla bezpieczeństwa regionu.