Sanepid w Wodzisławiu Śląskim zajął się sprawą kontroli trzeźwości górników w jednej z kopalń w Jastrzębiu. Chodzi o sprawdzenie, czy nie doszło wówczas do naruszenia zasad bezpieczeństwa związanych z pandemią koronawirusa.

REKLAMA

Górnicy skarżą się na to, co działo się przy kopalnianej bramie. W czasie kontroli trzeźwości mieli stać tam stłoczeni jeden za drugim w długich kolejkach, bez masek.

Do kontroli miały być wykorzystywane dwa bezustnikowe alkomaty z tubą dla ponad 1200 osób. Urządzenia te miały nie być dezynfekowane. Ponadto osoby, które nie chciały poddać się kontroli, nie mogły opuszczać terenu kopalni.

Według górników, zasady higieny przy badaniu w czasach pandemii były naruszone, a oni sami narażeni na niebezpieczeństwo.

Anonimowy list w tej sprawie dotarł do naszej redakcji.

Od rzecznika JSW reporter RMF FM usłyszał, że kontrola rzeczywiście była prowadzona pod koniec września, ale górnicy badano wyrywkowo i z zachowaniem zasad bezpieczeństwa związanych z koronawirusem.

Kontrolę przeprowadzono po sygnałach, że niektórzy pracownicy mogą być pod wpływem alkoholu.

W siedzibie sanepidu w Wodzisławiu Śląskim usłyszeliśmy z kolei, że do kopalni wysłano na kontrolę inspektorów.

Natomiast żadne niepokojące sygnały w sprawie owej kontroli nie dotarły przedstawicieli górniczych związków zawodowych, m.in. Solidarności oraz Sierpnia 80.