W Waszyngtonie rośnie niepokój. Wysocy rangą amerykańscy wojskowi i przedstawiciele administracji prezydenta Donalda Trumpa alarmują, że zasoby systemów obrony powietrznej Stanów Zjednoczonych kurczą się w niepokojącym tempie. W obliczu eskalującego konfliktu na Bliskim Wschodzie, obawy o bezpieczeństwo amerykańskich żołnierzy i skuteczność operacji wojskowych stają się coraz bardziej realne.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Jak donosi "Washington Post", w Pentagonie narasta przekonanie, że wojna z Iranem może wymknąć się spod kontroli. Nastrój jest napięty i paranoiczny - przyznaje jedno z anonimowych źródeł gazety, podkreślając, że sytuacja jest wyjątkowo poważna.
Wysocy rangą urzędnicy nie ukrywają, że istnieje realna obawa, iż walki mogą potrwać tygodniami, co jeszcze bardziej nadwyręży już i tak ograniczone zapasy amerykańskich systemów obrony powietrznej.
Nie sądzę, by ludzie w pełni uświadomili sobie jeszcze, co stało się z zapasami - mówi jeden z rozmówców "Washington Post". Eksperci podkreślają, że w praktyce często potrzeba dwóch lub trzech pocisków przechwytujących, aby skutecznie zneutralizować jeden nadlatujący wrogi pocisk.
W ubiegłym tygodniu przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, generał Dan Caine, ostrzegał Biały Dom, że niedobory amunicji oraz brak szerokiego wsparcia militarnego ze strony sojuszników USA mogą znacząco zwiększyć ryzyko całej operacji przeciwko Iranowi.
"Washington Post" podkreśla, że amerykańscy wojskowi są coraz bardziej zaniepokojeni możliwością przedłużającego się konfliktu, który nie tylko wystawi na próbę zdolności obronne Stanów Zjednoczonych, ale również narazi amerykańskich żołnierzy na bezpośrednie niebezpieczeństwo.
O dramatycznej sytuacji w Waszyngtonie informuje także "Wall Street Journal", który zwraca uwagę, że "kurczące się zapasy mogą ograniczyć opcje" prezydenta Trumpa w zakresie dalszych działań militarnych.