Komisja Europejska spóźnia się z przedstawieniem państwom Unii Europejskiej propozycji 20. pakietu sankcji, który musi być jeszcze negocjowany przez stolice krajów członkowskich. Część państw uważa, że KE próbuje wywrzeć presję czasu i zaczyna tracić cierpliwość. Polska oraz inne kraje uznawane za "jastrzębie" w sprawach sankcji podchodzą do sytuacji ze spokojem. "Ważniejsze jest to, co znajdzie się w pakiecie" - mówi RMF FM unijny dyplomata.

REKLAMA

Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Bruksela usiłuje skoordynować kluczowy dla pakietu zakaz usług morskich dla statków przewożących rosyjską ropę z Grupą G7, zwłaszcza z Wielką Brytanią i USA. Chodzi o odejście od pułapu cenowego na przewożoną statkami ropę i zastąpienie go bardziej skutecznym zakazem usług morskich.

Taki zakaz oznaczałby de facto, że transport tego surowca przez europejskie statki byłby całkowicie zabroniony, a statki spoza UE nie mogłyby korzystać z europejskich usług, np. ubezpieczeń.

Po zeszłotygodniowych rozmowach KE z krajami UE stało się jasne, że te państwa, które mają duże floty, nie zgodzą się na zakaz bez G7 - tłumaczy dyplomata. Chodzi głównie o Grecję, Maltę i Cypr, które obawiają się strat dla swoich branż żeglugowych, bo wciąż przewożą legalnie znaczną część rosyjskiej ropy.

Co na to Polska i inne kraje UE?

Rozmówca dziennikarki RMF FM przyznaje, że KE od dawna powinna była wiedzieć, że bez koordynacji z G7 zakaz usług morskich nie przejdzie, bo byłby "dziurawy".

Może była zbyt zajęta Grenlandią - ironizuje. Oczekiwano, że KE przedstawi propozycję w środę. Dzisiaj ambasadorowie mają po raz kolejny wskazać, co chcieliby jeszcze w 20. pakiecie.

Jeden z unijnych dyplomatów, z którym rozmawiała dziennikarka RMF FM, traci cierpliwość: To bez szacunku dla pozycji krajów UE. Wszyscy znamy kalendarz i wiemy, kiedy przypada rocznica wojny w Ukrainie - oburza się. Pozostaje nam bardzo mało czasu, mniej niż przy innych pakietach sankcyjnych na sformułowanie własnych stanowisk.

"Jastrzębie" chcą mocnych sankcji

Kraje takie jak Polska czy państwa skandynawskie, uchodzące za "jastrzębie" w kwestiach sankcji, nie ulegają jednak emocjom. Sugerują nawet, że "im więcej czasu na negocjacje, tym pakiet stałby się słabszy".

Inny z przedstawicieli tej grupy krajów poszedł nawet dalej, mówiąc, że "ważniejsze jest posiadanie mocnego pakietu sankcji niż pakietu gotowego na 24 lutego".

Do tej pory Bruksela przekonywała, że pakiet będzie gotowy (a więc zacznie obowiązywać) w czwartą rocznicę wojny. Teraz można usłyszeć, że prawdopodobnie będzie tylko "porozumienie" UE w tej sprawie.

"Jastrzębie" chcą mocnych sankcji, a nie symbolicznego przyjęcia 24 lutego czegokolwiek - powiedział dziennikarce RMF FM unijny dyplomata w imieniu tej grupy.