Przedstawiciele Partii Demokratycznej w USA krytykują czwartkowe oświadczenie ambasadora Stanów Zjednoczonych w Polsce Thomasa Rose’a o zerwaniu kontaktów dyplomatycznych z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym. Ich zdaniem takie potraktowanie bliskiego sojusznika potwierdza tezę o "transakcyjnym" podejściu prezydenta Donalda Trumpa do polityki zagranicznej, motywowanym m.in. staraniami o Pokojową Nagrodę Nobla.

REKLAMA

Politycy Demokratów z Komisji Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów USA odnieśli się do sprawy w mediach społecznościowych.

"Zerwanie stosunków dyplomatycznych z sojusznikiem z powodu małostkowej i niezasłużonej kampanii Trumpa w sprawie Pokojowej Nagrody Nobla... w zasadzie tylko potwierdza tezę o jego 'transakcyjności' i 'nastawieniu na siłę'" - napisano na koncie X.

Severing diplomatic relations with an ally over Trump's petty and unearned crusade for the Peace Prize... kinda just proves their point about him being "transactional" and "force-based." https://t.co/Rg6Rr3xc8J pic.twitter.com/Sd5bDqtZTi

HouseForeignFebruary 5, 2026

To komentarz do decyzji ambasadora Rose’a, który ogłosił zerwanie kontaktów z marszałkiem Sejmu po tym, jak Włodzimierz Czarzasty zapowiedział, że nie poprze wniosku o przyznanie Donaldowi Trumpowi Pokojowej Nagrody Nobla.

Phil Gordon: Sojusz USA-Polska jest testowany

Głos w sprawie zabrał także Phil Gordon, były doradca wiceprezydent USA Kamali Harris, a obecnie ekspert think tanku Brookings Institution. W swoim wpisie na X stwierdził, że gdyby ambasadorowie innych państw zrywali relacje dyplomatyczne z USA z powodu rzekomych zniewag, "nie zostałoby zbyt wielu kontaktów".

Gordon zwrócił uwagę, że deklaracja ambasadora USA w Polsce padła zaledwie tydzień po kontrowersyjnych słowach Donalda Trumpa, który - jego zdaniem - zdyskredytował służbę polskich żołnierzy w Afganistanie.

"Trudno jest podważyć sojusz tak silny, jak ten między USA i Polską, ale wygląda na to, że ten ambasador jest zdecydowany, by spróbować to zrobić" - ocenił.

If ambassadors from other countries cut off all contacts with us over perceived insults we wouldn't have many contacts left. This only a week after Trump denigrated Polish soldiers' service in Afghanistan. New survey just this week showed a majority of Poles "no longer regard the... https://t.co/DoXiGdAUri

PhilGordonDCFebruary 5, 2026

Daniel Fried: Na miejscu ambasadora Rose'a unikałbym kreślenia twardych linii

Z kolei były ambasador USA w Polsce Daniel Fried przyznał, że nie przypomina sobie podobnych przypadków. Zgodził się z opiniami, że zerwanie kontaktów z Czarzastym jest przeciwskuteczne dla celów USA.

Niezależnie od naszych różnic czy obiekcji na temat tego, co wysoki rangą urzędnik mógłby powiedzieć, starałbym się unikać kreślenia twardych linii. Nigdy nie wiadomo, kiedy możesz potrzebować pomocy od kogoś, od kogo nie spodziewałeś się jej potrzebować - skwitował.

Jeszcze przed objęciem placówki przez Rose’a Fried - weteran amerykańskiej dyplomacji, który służył w różnych rolach w republikańskich i demokratycznych administracjach - spotkał się z nowym ambasadorem, udzielając mu porad. Jak wówczas mówił, zachęcał go przede wszystkim, by nie opowiadał się po żadnej ze stron w polskiej polityce, bo "opowiadanie się po którejkolwiek ze stron w polityce dowolnego kraju to droga do nieudanej ambasadorskiej kariery".

Ekspert Atlantic Council powiedział, że choć zapewne bywały wcześniej podobne przypadki w dyplomacji, to on nie przypomina sobie podobnych oświadczeń.

"Wypowiedzi pana marszaka @wlodekczarzasty byy w ramach normalnych odpowiedzi politykw z Europy" - mwi @AmbDanFried byy ambasador USA w Polsce, dyplomata z 40-letnim staem w Departamencie Stanu i ekspert @AtlanticCouncil. Amerykaski ekspert mwi radiu @RMF24pl, e jego...

p_zuchowskiFebruary 5, 2026

"Dyplomata ma utrzymywać kontakty z każdą znaczącą osobistością polityczną"

Inny amerykański dyplomata, który nie chciał występować publicznie ze względu na sprawowaną funkcję, wyraził zdziwienie postawą Rose’a, oceniając, że utrudni mu ona jego pracę.

Niezwykłe jest, aby jakikolwiek dyplomata publicznie ogłosił, że zakazuje wszelkich kontaktów z przedstawicielem rządu kraju goszczącego. Jako gość w danym kraju dyplomata ma za zadanie utrzymywać kontakty z każdą znaczącą osobistością polityczną, nawet z tymi - a właściwie zwłaszcza z tymi - którzy nie zgadzają się z rządem twojego kraju - ocenił.

Dodał, że dla powodzenia w pracy ambasadora dużo ważniejsze jest mieć kontakty z wysokimi rangą urzędnikami, niż dla urzędnika mieć kontakty z ambasadorem. Również i ten rozmówca nie potrafił wskazać podobnego przypadku, w którym ambasador kraju ogłosił odcięcie kontaktów z jednym z urzędników w przyjaznym kraju.

Nadal nie do końca wiadomo, co w praktyce oznacza zapowiedź Rose’a, że nie będzie utrzymywać kontaktów ani komunikować się z Czarzastym.

Spór o Pokojową Nagrodę Nobla dla Trumpa

Włodzimierz Czarzasty poinformował w poniedziałek, że nie poprze wniosku o przyznanie Donaldowi Trumpowi Pokojowej Nagrody Nobla. Inicjatywa wyszła od przewodniczącego Izby Reprezentantów USA Mike’a Johnsona oraz przewodniczącego izraelskiego Knesetu Amira Ochanny, a do polskiego Sejmu wpłynęła oficjalna korespondencja w tej sprawie.

Marszałek Sejmu argumentował swoją decyzję tym, że polityka Trumpa destabilizuje instytucje międzynarodowe.

Nie będziemy żadną wysuniętą kasztelnią Trumpa. Nie będziemy niezatapialnym lotniskowcem Stanów Zjednoczonych. (...) Budowanie przez Stany Zjednoczone nowych platform takich jak Rada Pokoju jest moim zdaniem złudne. Wzmacniać trzeba Unię Europejską, ONZ, WHO i siebie. W tym tkwi nasze bezpieczeństwo. Prezydent Trump moim zdaniem destabilizuje sytuację w tych organizacjach, reprezentując politykę siły. Przy użyciu siły prowadzi politykę transakcyjną - grzmiał Czarzasty.

Czarzasty przypomniał również wypowiedzi Trumpa dotyczące misji NATO w Afganistanie. Pod koniec stycznia prezydent USA stwierdził, że Ameryka "nigdy nie potrzebowała pomocy NATO", a wojska sojuszników miały trzymać się "trochę z tyłu" i "z dala od linii frontu".

Słowa te wywołały falę oburzenia w krajach NATO, które wysłały swoich żołnierzy do Afganistanu, w tym w Polsce. W debacie publicznej podkreślano wkład polskich wojsk w misję oraz poniesione ofiary.

Zerwanie stosunków dyplomatycznych w przeszłości

W przeszłości zdarzały się przypadki objęcia formalnymi sankcjami oficjeli z państw przyjaznych lub sojuszniczych Ameryki. W 2024 r. administracja Joe Bidena sankcjami za korupcję objęła Antala Rogána, szefa Gabinetu Premiera Węgier w randze ministra.

Sankcje nałożono też z podobnych powodów m.in. na ówczesnego szefa służb wywiadowczych Serbii Aleksandara Vulina, czy prezydenta Republiki Serbskiej w Bośni i Hercegowinie Milorada Dodika.

Administracja Bidena rozważała też wprowadzenie sankcji przeciwko skrajnie prawicowym ministrom w izraelskim rządzie, Becalelowi Smotriczowi i Itamarowi Ben Gwirowi, za podżeganie do przemocy przeciwko Palestyńczykom, lecz ostatecznie do tego nie doszło.

Po ponownym objęciu rządów przez Trumpa Biały Dom nałożył też sankcje na prezesa Sądu Najwyższego Brazylii Alexandre de Moraesa za skazanie sprzymierzonego z Trumpem byłego prezydenta Jaira Bolsonaro.

Prezydent Kolumbii - formalnie sojusznika USA - Gustavo Petro został pozbawiony wizy do USA w wyniku ostrych wypowiedzi przeciwko Trumpowi i wzywania wojska do nieposłuszeństwa podczas wizyty w Nowym Jorku. Ostatecznie sankcje te odwołano, a Petro odwiedził w lutym Biały Dom.