Rok 2026 przynosi zaskakujące wieści znad Bałtyku. Od początku stycznia mieszkańcy naukowcy obserwują z niepokojem, jak poziom wody w Morzu Bałtyckim spada do wartości, jakich nie notowano od początku pomiarów, czyli od 1886 roku. Wszystko za sprawą niezwykle długotrwałego i silnego napływu wschodnich wiatrów, które dosłownie „wypchnęły” wodę z Bałtyku przez cieśniny w kierunku Morza Północnego.

REKLAMA
  • Poziom wody w Bałtyku spadł o ponad 67 cm, co jest rekordem od 140 lat obserwacji.
  • Morze straciło aż 275 km sześciennych wody.
  • Główną przyczyną są silne, długotrwałe wschodnie wiatry, które wypchnęły wodę do Morza Północnego.
  • Niższy poziom wody stwarza szansę na napływ zimnej, słonej i bogatej w tlen wody z Morza Północnego.
  • Więcej ciekawych artykułów z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Według najnowszych danych zebranych przez niemiecki Leibniz-Institut für Ostseeforschung Warnemünde (IOW), średni poziom wody w Bałtyku obniżył się o ponad 67 centymetrów względem normy. Tak dramatyczny spadek odnotowano m.in. na szwedzkiej stacji pomiarowej Landsort-Norra. To absolutny rekord od czasu, gdy rozpoczęto systematyczne obserwacje ponad 140 lat temu.

Bałtyk traci setki miliardów ton wody

Bilans jest zatrważający: Bałtyk stracił aż 275 kilometrów sześciennych wody - to ilość, która mogłaby wypełnić ponad 100 tysięcy basenów olimpijskich. Skąd tak gwałtowny odpływ?

Odpowiedzialne są za to długotrwałe, silne wschodnie wiatry, które przez tygodnie spychały wodę przez cieśniny duńskie w kierunku Morza Północnego. Efekt? Poziom wody w Bałtyku obniżył się do niespotykanego dotąd minimum.

Naukowcy uważają jednak, że to nie tylko zagrożenie, ale i szansa

Choć na pierwszy rzut oka sytuacja wydaje się niepokojąca, eksperci z IOW podkreślają, że tak wyjątkowe warunki mogą przynieść Bałtykowi... oddech. Jak tłumaczy Michael Naumann, koordynator programu długoterminowych obserwacji w IOW, już przy spadku poziomu wody o 20 centymetrów poniżej normy pojawiają się idealne warunki do silnego napływu słonej wody z Morza Północnego do Bałtyku.

Obecnie, przy rekordowo niskim poziomie, prawdopodobieństwo takiego zjawiska szacuje się na 80-90 procent. To może być prawdziwy przełom dla ekosystemu Bałtyku.

Dlaczego Bałtyk potrzebuje napływu słonej wody?

Bałtyk to morze zamknięte, które tylko sporadycznie wymienia wodę z oceanem. Przez to w głębokich partiach morza często brakuje tlenu, a temperatura wody w głębi utrzymuje się na podwyższonym poziomie. Jak podkreśla Volker Mohrholz, zastępca szefa działu fizycznej oceanografii w IOW, napływ zimnej, bogatej w tlen wody z Morza Północnego może przynieść Bałtykowi podwójne korzyści.

Po pierwsze, zimna woda jest znacznie lepszym nośnikiem tlenu niż ciepła, co oznacza, że w głębokich basenach Bałtyku może dojść do długo oczekiwanej poprawy warunków tlenowych. Po drugie, intensywny napływ słonej wody może zakończyć trwający od dwóch dekad okres podwyższonych temperatur w głębi morza, co pozytywnie wpłynie na cały ekosystem.

Choć naukowcy z nadzieją patrzą na możliwość "odświeżenia" Bałtyku, sytuacja wymaga stałego monitoringu. Zbyt długotrwały niski poziom wody może bowiem negatywnie odbić się na żegludze, rybołówstwie i gospodarce morskiej. Już teraz porty w regionie zgłaszają utrudnienia, a niektóre mniejsze jednostki mają problem z wejściem do portów.