​Po rozpoczęciu wojny przeciwko Ukrainie rosyjskie służby specjalne utworzyły nową, ściśle tajną jednostkę wywiadowczą Centrum 795 - ustalił The Insider. Jednostka miała prowadzić operacje zagraniczne, w tym porwania i zabójstwa przeciwników Kremla. Jeden z jej agentów wpadł, ponieważ popełnił drobny błąd, sięgając po popularnego internetowego tłumacza.

REKLAMA

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

"Armia w armii"

Z ustaleń dziennikarzy The Insider, które cytuje portal Radio Swoboda, wynika, że baza operacyjna jednostki Centrum 795 znajduje się w kompleksie wojskowo-patriotycznym w Kubince, niedaleko Moskwy. Teren ten jest powiązany z koncernem Kałasznikow.

Finansowanie projektu ma być związane z rosyjskim oligarchą Andriejem Bokariewem oraz strukturami państwowego holdingu zbrojeniowego Rostiech, którym kieruje Siergiej Czemiezow, wieloletni współpracownik prezydenta Putina.

Według źródeł cytowanych w śledztwie ideą było stworzenie autonomicznej formacji - "armii w armii", zdolnej do prowadzenia tajnych operacji bez udziału regularnych struktur wojskowych.

Zatrzymanie w Kolumbii

Jednym z oficerów Centrum 795 miał być 42-letni Denis Alimow - były funkcjonariusz rosyjskiego OMON-u i elitarnej jednostki FSB "Alfa". W lutym wyjechał on do Kolumbii na fałszywych dokumentach.

Tam został zatrzymany na wniosek amerykańskiej prokuratury. Według śledczych miał przygotowywać porwanie lub zamach na dwóch krytyków Kremla. Za każdą taką operację przewidywano wynagrodzenie sięgające około 1,5 mln dolarów.

Tajna operacja zdemaskowana przez tłumacza online

Mimo stosowania pseudonimów, szyfrowanych komunikatorów i pracy w niewielkich zespołach operacja została ujawniona przez prosty błąd.

Śledczy wykazali, że Alimow komunikował się ze swoim współpracownikiem w języku serbsko-chorwackim za pomocą tłumacza Google Translate. Przekłady przechodziły przez serwery firmy Google, do których - na podstawie nakazu sądowego - uzyskało dostęp FBI.

Dzięki temu śledczy mogli praktycznie na bieżąco odczytywać korespondencję. W efekcie - jak podkreślają autorzy publikacji - instrukcje dotyczące planowanego zabójstwa były zapisywane w rejestrach tłumacza.

Obecnie Alimow przebywa w areszcie w Kolumbii i oczekuje na ekstradycję do Stanów Zjednoczonych. Według informacji podanych przez The Insider każdy z postawionych mu zarzutów może skutkować karą dożywotniego więzienia.