O przeprowadzeniu ataku na Iran w reakcji na tłumienie antyreżimowych protestów powiedział Donald Trump, dodając, że "poważnie" to rozważa i co godzinę otrzymuje raporty o sytuacji na miejscu. Oznajmił, że zamierza spotkać się z synem byłego szacha Iranu, Rezą Pahlawim, który namawia USA do ataków na reżim. Niezależna stacja Iran International podała w ostatnich godzinach, że w antyrządowych protestach w tym kraju zginęło - według ostrożnych szacunków - co najmniej 2 tys. osób. Wcześniej agencja HRANA podawała informację o co najmniej 538 osobach zmarłych.
- Na pokładzie samolotu Air Force One Donald Trump powiedział mediom, że zastanawia się nad możliwością ataku na Iran.
- Poinformował też, że spotka się z synem byłego szacha, który wzywa do działań przeciw reżimowi i że trzymuje regularne raporty o protestach, które - według różnych źródeł - pochłonęły setki, a nawet tysiące ofiar.
- Trump ujawnił, że irańscy przywódcy chcą negocjować, ale nie wyklucza działań militarnych przed rozmowami.
- Poza Iranem Trump mówił też, że spotka się z następczynią Nicolasa Maduro Delcy Rodriguez.
- Prezydent USA udostępnił w swoich mediach społecznościowych fikcyjny wpis w Wikipedii, gdzie jest wymieniony jako "p.o. prezydenta Wenezueli".
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.
Prezydent USA odniósł się do sytuacji w Iranie i swoich gróźb użycia siły podczas rozmowy z dziennikarzami na pokładzie samolotu Air Force One. Pytany, czy poważnie rozważa opcję ataku na Iran, potwierdził, że "przygląda się temu", dodając że zamierza spotkać się z synem byłego szacha Iranu Rezą Pahlawim, który namawia USA do ataków na reżim. Trump wcześniej dwukrotnie groził irańskiemu reżimowi mocną odpowiedzią, jeśli będzie strzelać do uczestników antyreżimowych protestów. Prezydent dodał, że otrzymuje raporty na temat sytuacji niemal co godzinę.
Niektórzy protestujący zginęli stratowani w panice, było ich tak wielu (...) a niektórzy zostali zastrzeleni. Dostaję raporty co godzinę i podejmiemy decyzję - oznajmił. Zaznaczył też, że ma "bardzo mocne opcje na stole".
.@POTUS on Iran: "We're looking at some very strong options... I'm getting an hourly report, and we're going to make a determination very soon." pic.twitter.com/XnDOCZSMpv
RapidResponse47January 12, 2026
Prezydent ujawnił też, że "przywódcy Iranu" zadzwonili do niego w sobotę i "chcą negocjować". Dodał, że może się z nimi spotkać, ale ocenił również, że być może będzie zmuszony do działania przed rozmowami. Odnosząc się do możliwości irańskiego odwetu na siły USA w regionie lub inne amerykańskie obiekty, Trump zagroził, że USA "odpowiedzą z siłą, jakiej jeszcze nie widzieli".
Według "Wall Street Journal", Trump spotka się we wtorek z czołowymi członkami gabinetu i wojska, by omówić sposób odpowiedzi na irańskie protesty. Opcje działań w Iranie mają obejmować m.in. wzmocnienie antyrządowych głosów w internecie, cyberataki przeciwko irańskim obiektom wojskowym i cywilnym, nałożenie większych sankcji na reżim oraz ataki wojskowe.
Niezależna stacja Iran International podała w niedzielę, że w antyrządowych protestach w tym kraju zginęło, według ostrożnych szacunków, co najmniej 2 tys. osób. Władze w Teheranie oskarżyły USA i Izrael o inspirowanie demonstracji i ostrzegły, że kraje te mogą stać się celem ataków.
Liczby podane przez Iran International są niepotwierdzone, a bardziej oficjalne dane podała mająca siedzibę w USA agencja informacyjna aktywistów na rzecz praw człowieka w Iranie (HRANA). Według niej w trakcie protestów zginęło co najmniej 538 osób, wśród których 490 to protestujący, a 48 to członkowie sił bezpieczeństwa. Zatrzymano ponad 10 600 osób.
Z kolei irańska organizacja pozarządowa Iran Human Rights z siedzibą w Oslo podała, że do tej pory potwierdzono śmierć co najmniej 192 protestujących, ale zastrzegła, że rzeczywista liczba ofiar może być znacznie wyższa, gdyż aktywiści dysponują ograniczonymi informacjami z wielu regionów kraju. Z kolei irańskie Centrum Praw Człowieka z siedzibą w Nowym Jorku poinformowało, że ma relacje naocznych świadków i wiarygodne doniesienia o śmierci setek demonstrantów.
Poza tematem Iranu, Trump oznajmił też, że prowadzi rozmowy z władzami Kuby, którym zagroził w niedzielę rano. Nie zdradził jednak szczegółów tych rozmów, mówiąc jedynie, że zadba o ludzi, którzy musieli uciekać z Kuby do USA.
Trump chwalił również współpracę z nowymi władzami reżimu w Wenezueli, zapowiadając, że "w pewnym momencie" spotka się z następczynią Nicolasa Maduro Delcy Rodriguez. Zapewniał też, że firmy naftowe nie mają się czego obawiać, jeśli chodzi o ryzyko inwestycji w Wenezueli.
Będą gwarancje, będą bezpieczni, że nie będzie problemu (...) Oni mieli problemy w przeszłości, bo nie mieli Trumpa jako prezydenta. Mieli głupich ludzi - ocenił.
Dodał, że nie podobały mu się zachowawcze wypowiedzi szefa koncernu ExxonMobil Darrena Woodsa podczas piątkowego spotkania z liderami branży naftowej. Woods mówił wówczas, że w obecnym stanie Wenezuela jest krajem "nie do zainwestowania" i że potrzebne są duże zmiany, by jego firma mogła tam powrócić. Trump ocenił, że Exxon "za bardzo kombinuje" i dodał, że może wykluczyć firmę z Wenezueli.
Wiecie, jest tak wiele firm (zainteresowanych), że prawdopodobnie będziemy skłonni wykluczyć Exxon - zaznaczył.
Tuż po wylądowaniu Trump zamieścił też wpis na swoim portalu społecznościowym Truth Social ukazujący fikcyjny wpis w Wikipedii, gdzie jest wymieniony jako "p.o. prezydenta Wenezueli".
JUST IN: US President Trump posts image of himself saying he is the "Acting President of Venezuela." pic.twitter.com/tFCl2pBjlE
BRICSinfoJanuary 12, 2026