Ukraina przygotowuje nowy pakiet sankcji, który obejmie osoby i firmy zaangażowane w transport oraz handel zbożem z terenów tymczasowo okupowanych przez Rosję. Sankcje mają objąć zarówno przewoźników, jak i podmioty próbujące czerpać zyski z procederu. Kijów zapowiada także współpracę z partnerami europejskimi, by odpowiedzialni za nielegalny handel zostali objęci również europejskimi restrykcjami. W tle sprawy jest spór z Izraelem, który potajemnie ma odbierać skradzione Ukraińcom zboże.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
"W każdym normalnym kraju zakup towarów kradzionych jest czynem pociągającym za sobą odpowiedzialność prawną. Dotyczy to w szczególności zboża skradzionego przez Rosję. Kolejny statek przewożący takie zboże przypłynął do portu w Izraelu i przygotowuje się do rozładunku. Nie jest to - i nie może być - legalna działalność. Władze Izraela nie mogą nie wiedzieć, które statki przypływają do portów tego kraju i jaki ładunek przewożą" - napisał we wtorek w swoich mediach społecznościowych prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
In any normal country, purchasing stolen goods is an act that entails legal liability. This applies, in particular, to grain stolen by Russia. Another vessel carrying such grain has arrived at a port in Israel and is preparing to unload. This is not - and cannot be - legitimate...
ZelenskyyUaApril 28, 2026
Przywódca podkreślił, że Rosja systematycznie przejmuje zboże na okupowanych terenach i eksportuje je w świat. Wskazał też, że takie działania naruszają prawo samego Izraela. "Ukraina podjęła wszelkie niezbędne kroki dyplomatyczne, aby zapobiec takim incydentom. Widzimy jednak, że kolejny taki statek nie został zatrzymany. Poleciłem Ministerstwu Spraw Zagranicznych Ukrainy poinformowanie wszystkich partnerów naszego państwa o tej sytuacji" - napisał Zełenski.
Kijów przygotowuje pakiet sankcji, które mają objąć osoby bezpośrednio przewożące skradzione zboże i tych, którzy czerpią zyski z procederu. Ma to być koordynowane z państwami europejskimi, by one również wprowadziły analogiczne sankcje.
Władze Ukrainy apelują do Izraela o poszanowanie wzajemnych relacji i powstrzymanie się od działań, które mogłyby je podważyć. Kijów podkreśla, że zależy mu na współpracy i bezpieczeństwie w regionie Bliskiego Wschodu, nad czym sam "realnie pracuje".
Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio
W poniedziałek wieczorem szef ukraińskiego MSZ Andrij Sybiha poinformował, że ambasador Izraela w Kijowie został wezwany do Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy, by wręczyć mu notę protestacyjną. Sybiha wskazywał na bezczynność Izraela w kwestii zezwalania na wwóz do kraju zboża, które władze w Kijowie uznają za skradzione przez Rosję z okupowanych terenów.
Minister spraw zagranicznych Izraela Gideon Saar odpowiedział Sybisze, stwierdzając, że sprawa zostanie zbadana, ale "zarzuty nie stanowią dowodów i żadnych dowodów nie przedstawiono".
"Nie złożyliście nawet wniosku o pomoc prawną, zanim zwróciliście się do mediów i mediów społecznościowych" - napisał w serwisie X. Stosunki dyplomatyczne "nie są utrzymywane na Twitterze ani w mediach" - dodał.
Jak ustaliło śledztwo portalu "Suspilne", Rosja dyskretnie dostarcza Izraelowi skradzioną ukraińską pszenicę. Z kolei izraelski dziennik "Haaretz" poinformował, że statek Panormitis, ze zbożem z okupowanych terytoriów Ukrainy, oczekuje na pozwolenie na rozładunek w Hajfie. Ustalenia dziennika potwierdziły ukraińskie media.
Dziennik "Haaretz" dodał, że w tym roku w Izraelu rozładowano już cztery transporty zboża z okupowanej Ukrainy. Dziennikarze "Slidstva.Info" ustalili, że tylko w latach 2023-24 Turcja zakupiła ponad 54 tysiące ton zboża, które zostało wysłane przez rosyjską firmę z okupowanego Mariupola. Część tego zboża trafiła do tureckiej firmy Erisler, uczestniczącej w Światowym Programie Żywnościowym ONZ.