Prezydent Stanów Zjednoczonych zdecydował, że w przyszłym tygodniu podwyższy cła na samochody z UE do 25 proc. We wpisie na platformie Truth Social tłumaczył, że na decyzję wpłynęło nieprzestrzeganie umowy handlowej przez Unię Europejską. "Ten najnowszy ruch pokazuje, jak niewiarygodna jest strona amerykańska" - stwierdził przewodniczący komisji ds. handlu Parlamentu Europejskiego Bernd Lange.

REKLAMA

  • Informacje z Polski i świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

"Mam przyjemność ogłosić, że w związku z faktem, że Unia Europejska nie przestrzega naszej w pełni uzgodnionej umowy handlowej, w przyszłym tygodniu podniosę cła nakładane na samochody i ciężarówki przywożone do Stanów Zjednoczonych z Unii Europejskiej" - stwierdził Trump.

Zaznaczył jednocześnie, że cła nie obejmą pojazdów wyprodukowanych w fabrykach znajdujących się w USA. "Obecnie powstaje wiele fabryk samochodów osobowych i ciężarowych, w które zainwestowano ponad 100 miliardów dolarów, co stanowi rekord w historii produkcji samochodów osobowych i ciężarowych. Fabryki te, zatrudniające amerykańskich pracowników, zostaną wkrótce otwarte - nigdy wcześniej nie działo się nic podobnego do tego, co dzieje się dzisiaj w Ameryce" - napisał amerykański prezydent.

Później w rozmowie z dziennikarzami powiadomił, że zarządził podniesienie ceł i powtórzył, że UE nie przestrzega umowy handlowej. Trump nie ujawnił, na czym według niego polegać ma nieprzestrzeganie przez UE umowy handlowej.

"Nie tak traktuje się najbliższych partnerów"

Słowa prezydenta USA DonaldaTrumpa dotyczące podwyższenia ceł na samochody z UE pokazuje, że Stany Zjednoczone są niewiarygodnym partnerem handlowym - stwierdził w piątek przewodniczący komisji ds. handlu Parlamentu Europejskiego Bernd Lange.

"Ten najnowszy ruch pokazuje, jak niewiarygodna jest strona amerykańska"- powiedział Lange. "Nie tak traktuje się bliskich partnerów. Teraz możemy tylko odpowiedzieć z pełną jasnością i stanowczością, opierając się na sile naszej pozycji" - dodał.

Zdaniem Lange plan Trumpa jest nie do przyjęcia.

To tylko groźba?

Unijny komisarz ds. handlu Marosz Szefczovicz złożył 24 kwietnia wizytę w Waszyngtonie, gdzie spotkał się z ministrem finansów USA Scottem Bessentem. Na konferencji prasowej Szefczovicz wyraził przekonanie, że mimo podjętych przez USA dochodzeń handlowych będących podstawą do podniesienia ceł, w tym ceł na UE, Stany Zjednoczone będą trzymać się umowy zawartej w 2025 r. z Unią Europejską.

Obecnie, po wyroku Sądu Najwyższego USA znoszącym większość ceł nałożonych przez Trumpa, cła do lipca 2026 r. wynoszą 10 proc. Z wypowiedzi urzędników USA wynika, że po zakończeniu dochodzeń w sprawie nieuczciwych praktyk handlowych zostaną one podwyższone do 15 proc.

Dziennik "The Wall Street Journal" podkreślił, że Stany Zjednoczone oficjalnie nie podjęły jeszcze żadnych działań w celu zwiększenia ceł, a Trump często publikuje groźby w mediach społecznościowych, aby uzyskać ustępstwa od partnerów handlowych.

Porozumienie w Turnberry

Przypomnijmy, że 27 lipca 2025 r. w Turnberry w Szkocji prezydent USA Donald Trump oraz przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen osiągnęli porozumienie w sprawie ceł i handlu.

Kluczowym elementem tej umowy było wprowadzenie 15-procentowych ceł na europejskie towary przemysłowe eksportowane do Stanów Zjednoczonych. Wśród produktów objętych stawkami znajdują się m.in. samochody.

Trump od początku swojej kadencji dążył do zmian w światowej gospodarce. Wielokrotnie krytykował UE, twierdząc, że powstała, by "oszukać Stany Zjednoczone" w handlu. Jak wskazywał Reuters, jednym z głównych zmartwień prezydenta jest deficyt USA w handlu ze Wspólnotą, który według danych amerykańskiego Biura Spisu Ludności w 2024 r. osiągnął 235 miliardów dolarów.

Unia z kolei wskazuje na nadwyżkę USA w usługach, co jej zdaniem częściowo przywraca równowagę.