Woda, niegdyś uznawana za dobro powszechne, dziś staje się jednym z najcenniejszych i najbardziej deficytowych zasobów na naszej planecie. Najnowsze analizy i mapy przygotowane przez Watershed Investigations oraz The Guardian ujawniają, że aż połowa ze 100 największych miast świata znajduje się obecnie w strefach wysokiego stresu wodnego. W 38 z nich sytuacja jest już ekstremalna – zapotrzebowanie na wodę niebezpiecznie zbliża się do granicy dostępnych zasobów. Najgorzej jest w Teheranie.

REKLAMA

  • Stres wodny to coraz większy problem, gdzie zapotrzebowanie na wodę niemal dorównuje lub przekracza dostępne zasoby.
  • Teheran zmaga się z szóstą suszą z rzędu i grozi mu "Dzień Zero", czyli całkowite wyczerpanie zasobów wodnych.
  • ONZ ogłosiło "wodne bankructwo" - degradacja zasobów wodnych jest nieodwracalna.
  • Więcej ciekawych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Stres wodny to sytuacja, w której pobór wody przez mieszkańców i przemysł niemal dorównuje lub przekracza ilość dostępnych zasobów. Przyczyną tego zjawiska jest nie tylko rosnąca liczba ludności i dynamiczny rozwój miast, ale także niewłaściwe zarządzanie zasobami wodnymi, pogłębiane przez zmiany klimatyczne. Efekt? Coraz częstsze susze, spadek poziomu wód gruntowych i coraz większe ryzyko trwałego deficytu wody.

Teheran na skraju katastrofy. Dzień Zero coraz bliżej

Jednym z najbardziej dramatycznych przykładów jest Teheran, stolica Iranu, która właśnie przechodzi przez szóstą z rzędu suszę. Sytuacja jest tak poważna, że miasto zbliża się do tzw. Dnia Zero - momentu, w którym wszystkie zbiorniki wodne zostaną opróżnione, a dostęp do wody pitnej stanie się niemożliwy.

W obliczu narastającego kryzysu władze Iranu rozważają nawet przeniesienie stolicy z północnego Teheranu na południowy Makran. Jak podkreśla "The Guardian", główną przyczyną tej dramatycznej sytuacji jest niezrównoważone zużycie wody oraz nieprawidłowe zarządzanie zasobami.

Podobne zagrożenie w ostatnich latach dotknęło także Kapsztad i Ćennaj.

Najbardziej zagrożone miasta - globalna mapa kryzysu

Nowe interaktywne mapy, stworzone na podstawie danych satelitarnych NASA i analiz naukowców z University College London, pokazują, które z największych miast świata wysychają, a które - paradoksalnie - stają się coraz bardziej wilgotne.

Wśród miast o najsilniejszych trendach wysychania znalazły się m.in. Ćennaj, Teheran i Zhengzhou. Z kolei Tokio, Lagos i Kampala notują wzrost ilości wody, choć nie zawsze przekłada się to na poprawę sytuacji mieszkańców.

Dane są alarmujące: aż 1,1 miliarda ludzi żyje obecnie w metropoliach położonych na obszarach, gdzie od dwóch dekad systematycznie ubywa wody. Dla porównania, tylko 96 milionów osób zamieszkuje miasta, gdzie obserwuje się wzrost zasobów wodnych.

Dzięki monitorowaniu zmian zasobów wodnych z kosmosu możemy z wyprzedzeniem ostrzegać o zbliżającym się kryzysie. To szansa na podjęcie działań, zanim będzie za późno - podkreśla profesor Mohammad Shamsudduha z University College London.

Świat wszedł w erę wodnego bankructwa

We wtorek Organizacja Narodów Zjednoczonych ogłosiła, że świat znalazł się w stanie "wodnego bankructwa". Oznacza to, że degradacja części zasobów wodnych stała się trwała i nieodwracalna. To nie tylko klimat jest winny. Największym problemem jest fatalne zarządzanie zasobami wodnymi. Zmiany klimatu to jak recesja, która pogłębia już istniejące problemy - tłumaczy profesor Kaveh Madani, dyrektor Instytutu Środowiska i Zdrowia Wodnego przy ONZ.

Bank Światowy również bije na alarm: w ciągu ostatnich 20 lat globalne zasoby słodkiej wody skurczyły się o 324 miliardy metrów sześciennych rocznie. To ilość, która mogłaby zaspokoić roczne potrzeby 280 milionów ludzi - czyli całej populacji Indonezji. Ubytki dotyczą największych dorzeczy na wszystkich kontynentach.

Jak wygląda sytuacja w Europie?

Niepokojące sygnały płyną także z Europy. Według brytyjskiej Agencji Środowiska do 2055 roku Anglia będzie musiała znaleźć dodatkowe 5 miliardów litrów wody dziennie, by sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu.

Sytuacja w Polsce również nie napawa optymizmem - coraz częstsze susze, spadający poziom wód gruntowych i rosnące zapotrzebowanie przemysłu oraz rolnictwa to wyzwania, z którymi musimy się zmierzyć już dziś.

Profesor Shamsudduha zwraca uwagę na potencjał wód podziemnych, które mogą stanowić bardziej odporny na zmiany klimatu rezerwuar. Jednak bez odpowiedniego monitoringu i zarządzania, korzystanie z tych zasobów może być równie ryzykowne.

W odpowiedzi na narastający kryzys, rządy podejmują pierwsze kroki. We wtorek brytyjski rząd opublikował tzw. "białą księgę wodną", która ma zrewolucjonizować zarządzanie wodą w kraju. Wśród propozycji znalazły się m.in. powołanie głównego inżyniera ds. wody, regularne "przeglądy techniczne" infrastruktury oraz nowe uprawnienia dla regulatorów.