Średnia cena benzyny w Japonii osiągnęła w tym tygodniu rekordową wartość 190,8 jena - 1,20 USD - za litr. To najwyższy poziom od 1990 roku – podał w środę nadawca NHK. Chcąc ustabilizować ceny na poziomie 170 jenów - 1,07 USD, władze kraju rozpoczęły w poniedziałek uwalnianie rezerw ropy.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Według danych Centrum Informacji Naftowej, które przywołuje NHK, 190,8 jena w poniedziałek to najwyższa cena odnotowana od sierpnia 1990 roku, kiedy zaczęto stosować obecne metody badania rynku. Instytucja podkreśliła, że gwałtowny skok cen jest bezpośrednim skutkiem sytuacji geopolitycznej.
Japonia jest w wysokim stopniu zależna od importu surowców energetycznych, a jak zwraca uwagę minister gospodarki Japonii Ryosei Akazawa, ok. 70 proc. japońskiego importu ropy pochodzi z rejonu Zatoki Perskiej.
Władze szacują, że dzięki uruchomieniu zapasów oraz systemowi dopłat dla stacji paliw, który ruszy od czwartku, uda się obniżyć koszty detaliczne w ciągu kilkunastu dni do 170 jenów. W ramach bezprecedensowej interwencji do obiegu trafi łącznie 80 mln baryłek surowca, co odpowiada 45 dniom krajowego zużycia. Premierka Sanae Takaichi zapewniła wcześniej, że rezerwy „zostaną dostarczone do krajowych rafinerii tak szybko, jak to możliwe”.
W pierwszej fazie, zainicjowanej w poniedziałek, rafinerie i firmy handlowe skorzystają z zapasów sektora prywatnego pokrywających 15-dniowe zapotrzebowanie. W kolejnym etapie uruchomione zostaną rezerwy państwowe.
Decyzja Tokio jest reakcją na trwającą od 28 lutego wojnę Izraela i USA przeciwko Iranowi. Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej ogłosił zamknięcie cieśniny Ormuz, przez którą w normalnych warunkach transportowane jest ok. 20 proc. ropy naftowej.