Na szczycie wzgórza nad miastem powstaje ogromny kompleks budynków. Wyglądający jak twierdza z żelazobetonu obiekt to przyszła ambasada Stanów Zjednoczonych w stolicy Libanu. 40 lat temu w zamachu terrorystycznym na budynek ówczesnego przedstawicielstwa USA w Libanie zginęły 63 osoby.

REKLAMA

Ogromny obiekt zajmuje powierzchnię ponad 17 hektarów - równą 21 piłkarskim boiskom. Grunt, na którym powstaje nowa ambasada, jest ponaddwukrotnie rozleglejszy, niż teren zajmowany przez Biały Dom, siedzibę prezydenta Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie.

Amerykańska twierdza wznosić się będzie na wzgórzach oddalonych o 13 km od centrum Bejrutu.

Things are progressing at our new compound! pic.twitter.com/Eb7ogVCAHX

usembassybeirutMay 5, 2023

"Ogromny nowy kompleks ambasad USA w Libanie budzi kontrowersje ze względu na swoją wielkość i bogactwo w kraju, w którym prawie 80 proc. ludności żyje poniżej granicy ubóstwa" - podkreśla CNN opisując budowlę.

"Niech jedzą beton" - taki komentarz do amerykańskiej inwestycji pojawił się na Twitterze.

"Let them eat Concrete."

AnjaliOnGaiaMay 5, 2023

"Wielu Libańczyków na Twitterze pytało, dlaczego USA potrzebują tak dużej ambasady w ich stolicy. Liban jest mniejszy niż Connecticut (jedne z najmniejszych stanów Ameryki - przyp. red.) i liczy zaledwie sześć milionów mieszkańców. Niewielu amerykańskich turystów przyjeżdża do tego kraju" - dodaje CNN.

Stacja zwraca uwagę na skomplikowaną sytuację polityczną Libanu, w którym od dziesięcioleci dochodzi do konfliktów, przybierających w przeszłości rozmiary wojny domowej. Liban, jedyny do niedawna w większości chrześcijański kraj, przeżywa ogromne problemy polityczne i gospodarcze, pogłębione przez napływ setek tysięcy uchodźców z ogarniętej wojna Syrii. Przed przyjazdem do Libanu przestrzega swoich obywateli Departament Stanu USA, który umieścił to państwo kraj w czołówce najniebezpieczniejszych krajów świata.

Wartość inwestycji - to jak podaje CNN - 1 mld dolarów (taki koszt podawany był w 2015 r.)

18 kwietnia 1983 r. terrorystyczny atak dokonany przez islamski Hezbollah doprowadził do zniszczenia amerykańskiej ambasady w Bejrucie. W wyniku wybuchu samochodu pułapki zginęły 63 osoby. Pół roku później zamach na koszary wojskowe spowodował śmierć 299 amerykańskich i francuskich żołnierzy pełniących zadania misji pokojowej w ogarniętym wojną domową Bejrucie.