Dwa myśliwce Typhoon w służbie RAF zostały we wtorek poderwane w trybie alarmowym w odpowiedzi na pojawienie się niezidentyfikowanej maszyny zbliżającej się do brytyjskiej przestrzeni powietrznej. Incydent, do którego doszło w rejonie Szetlandów, jest kolejnym sygnałem rosnącej aktywności wojskowej Rosji na północnej flance NATO.

REKLAMA

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

We wtorek 14 kwietnia 2026 roku radary wykryły obiekt zmierzający w stronę północnego wybrzeża Wielkiej Brytanii. Z bazy RAF Lossiemouth w Szkocji natychmiast wystartowały dwa myśliwce Typhoon FGR4 w ramach procedury Quick Reaction Alert (QRA). Operację wspierał samolot tankowania powietrznego Voyager, który wystartował z bazy RAF Brize Norton w Oxfordshire.

Działania brytyjskich sił powietrznych koncentrowały się na monitorowaniu trasy przelotu intruza, którym okazał się rosyjski bombowiec dalekiego zasięgu.

Ministerstwo Obrony (MoD) potwierdziło, że choć rosyjska maszyna była śledzona przez brytyjskie myśliwce, przez cały czas pozostawała w międzynarodowej przestrzeni powietrznej. Nie doszło do naruszenia suwerennych granic Wielkiej Brytanii, dlatego piloci RAF-u ograniczyli się do eskortowania i obserwowania jednostki, dopóki ta nie zawróciła na północ.

Niezidentyfikowany statek powietrzny pozostał poza naszą strefą interesów i nie doszło do bezpośredniego przechwycenia - przekazał rzecznik RAF w oświadczeniu. Po upewnieniu się, że zagrożenie ustąpiło, brytyjskie maszyny bezpiecznie powróciły do swoich baz.

Rośnie liczba rosyjskich prowokacji na Północnym Atlantyku

Incydent ten nie jest odosobnionym przypadkiem, lecz częścią serii zdarzeń, świadczących o wzroście napięcia w regionie. Źródła z sektora brytyjskiej obronności, na które powołuje się "The Telegraph", wskazują, że operacja była elementem skoordynowanej odpowiedzi sojuszników z NATO na zwiększoną aktywność lotnictwa i marynarki wojennej Rosji.

Zaledwie kilka dni wcześniej brytyjski sekretarz obrony, John Healey, ostrzegał przed szkodliwą aktywnością Moskwy u wybrzeży Wielkiej Brytanii. Healey ujawnił, że brytyjskie siły śledziły w ostatnim czasie rosyjskie okręty podwodne, w tym jednostki szpiegowskie, operujące w pobliżu kluczowych podmorskich kabli i rurociągów na północnym Atlantyku. Według Londynu, działania te mają na celu testowanie czujności Zachodu w czasie, gdy uwaga świata skupiona jest na konfliktach na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie.

"Widzimy pańskie działania dotyczące naszych kabli i rurociągów. Powinien pan wiedzieć, że żadna próba ich uszkodzenia nie będzie tolerowana i będzie miała poważne konsekwencje" - tymi słowy Healey zwrócił się do Władimira Putina.