Liczba ofiar śmiertelnych pożaru, który wybuchł w noc sylwestrową w barze Le Constellation w szwajcarskiej miejscowości Crans-Montana, wzrosła do 41. Najnowszą ofiarą jest 18-letni Szwajcar, który zmarł w szpitalu w sobotę, miesiąc po dramatycznych wydarzeniach. Informację tę przekazała szwajcarska agencja Ats, powołując się na lokalną prokuraturę.

REKLAMA

  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Wszystko zaczęło się w noc sylwestrową, kiedy w barze Le Constellation trwała huczna zabawa. W pewnym momencie obsługa baru zaczęła serwować szampana z przyczepionymi do butelek zimnymi ogniami.

Iskry z zimnych ogni błyskawicznie zaprószyły ogień na suficie lokalu, który wyłożony był łatwopalną pianką dźwiękochłonną. W ciągu kilku chwil ogień rozprzestrzenił się po całym barze, zamieniając miejsce zabawy w śmiertelną pułapkę.

W pożarze zginęło 41 osób. Najnowszą ofiarą jest młody mężczyzna, który przez miesiąc walczył o życie w szpitalu. Niestety, obrażenia okazały się zbyt poważne. Rannych zostało 115 osób, z czego około 60 nadal przebywa w szpitalach w Szwajcarii i za granicą. Wielu z nich zmaga się z ciężkimi poparzeniami, powikłaniami oddechowymi i traumą psychiczną.

Śledztwo i zaniedbania

Prokuratura nie ma wątpliwości - tragedii można było uniknąć. W związku z pożarem prowadzone jest śledztwo przeciwko czterem osobom. To właściciele baru, francuskie małżeństwo Jacques i Jessica Moretti, a także pracownik gminy Crans-Montana odpowiedzialny za bezpieczeństwo oraz jego poprzednik.

Władze miejscowości przyznały, że w barze Le Constellation od 2020 roku nie przeprowadzono żadnej kontroli przeciwpożarowej.