Atmosfera polityczna w Budapeszcie gęstnieje z dnia na dzień. Minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto nie przebiera w słowach i ostrzega przed "bezprecedensowym poziomem ingerencji w kwietniowe wybory osi Kijów-Bruksela-Berlin". Według szefa węgierskiej dyplomacji, zagraniczne ośrodki są gotowe zrobić wszystko, by doprowadzić do zmiany władzy nad Dunajem.
- Więcej informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
W rozmowie cytowanej przez agencję MTI, Szijjarto nie pozostawia złudzeń co do motywów, jakie - jego zdaniem - kierują europejskimi stolicami. Dlaczego? Ponieważ Węgry, pod obecnym rządem, stoją na przeszkodzie ich najważniejszym celom: wciągnięciu całej Europy w wojnę, przekierowaniu europejskich funduszy na Ukrainę i przyjęciu Ukrainy do UE - podkreśla minister.
To mocne słowa, które wpisują się w retorykę rządu Viktora Orbána, od lat prezentującego się jako bastion suwerenności i narodowych interesów w obliczu presji ze strony Unii Europejskiej. Szijjarto wskazuje, że obecna władza w Budapeszcie jest ostatnią przeszkodą na drodze do realizacji "najważniejszych celów" Zachodu.
W centrum politycznej burzy znalazła się opozycyjna partia TISZA, na czele z Peterem Magyarem. Według Szijjarto, to właśnie ta formacja została "wystawiona do wyścigu" przez zagraniczne ośrodki, by przejąć władzę w kraju. Nie toczy się żadne postępowanie sądowe przeciwko liderowi partii TISZA na Węgrzech, ponieważ Parlament Europejski ochronił go immunitetem. Oczywiście, taka osoba nie będzie mogła odmówić tym, którzy trzymają jej los w swoich rękach - ocenia szef MSZ.
Szijjarto sugeruje, że Peter Magyar, korzystając z ochrony immunitetu europosła, jest zależny od zagranicznych mocodawców i nie będzie w stanie przeciwstawić się ich żądaniom.
Bruksela, Berlin i Kijów popierają TISZĘ, ponieważ nie odrzuci ona ich żądań - wysłania Węgrów na wojnę, przekierowania węgierskich funduszy na Ukrainę, czy też przyjęcia Ukrainy do UE - zaznaczył Szijjarto.
Warto jednak zaznaczyć, że sama TISZA wielokrotnie deklarowała, iż pod jej rządami Budapeszt nie wysłałby węgierskich żołnierzy na Ukrainę. Partia sprzeciwia się także przyspieszonej akcesji Kijowa do Unii Europejskiej.
Wybory parlamentarne na Węgrzech zaplanowano na 12 kwietnia. To głosowanie, które - jak pokazują niezależne sondaże - może przynieść polityczne trzęsienie ziemi. Większość niezależnych sondaży daje TISZY od kilku do kilkunastu punktów procentowych przewagi nad partią Fidesz premiera Viktora Orbana. To pierwszy raz od lat, gdy realna zmiana władzy wydaje się możliwa.