Choć brzmi to jak fabuła jednego z odcinków "Chirurgów", to w tym przypadku rzeczywistość przerosła fikcję. Szpital w Tuluzie został postawiony w stan najwyższej gotowości - wszystko przez pacjenta, który zgłosił się na SOR z... pociskiem artyleryjskim w odbycie.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę. Mężczyzna (francuskie media nie podają jego wieku) zgłosił się na izbę przyjęć szpitala Rangueil w Tuluzie, skarżąc się na silny ból odbytu. Medykom wytłumaczył, że włożył sobie jakiś przedmiot, nie informując jednak, co dokładnie.
Pacjent przeszedł pilną operację. "Podczas zabiegu chirurg zdał sobie sprawę, że to pocisk artyleryjski z czasów I wojny światowej, o długości około 16 centymetrów i szerokości 4 centymetrów" - informuje portal dziennika "Le Figaro", powołując się na źródła w policji.
Zaskoczony odkryciem personel szpitala natychmiast powiadomił służby. Około godziny 1:40 do placówki medycznej przyjechała policja, która następnie wezwała saperów. Utworzono strefę bezpieczeństwa w celu zneutralizowania ładunku.
Jak się okazało, niemiecki pocisk artyleryjski z 1918 roku nie stwarzał zagrożenia wybuchem. Niemniej jednak, śledczy wszczęli postępowanie w sprawie posiadania amunicji kategorii A (obejmuje ona amunicję przeciwpancerną, zapalającą, wybuchową, a także naboje z pociskami o działaniu obezwładniającym).
"Le Figaro" informuje, że mężczyzna zostanie przesłuchany w najbliższych dniach w celu wyjaśnienia pochodzenia pocisku. Prokuratura w Tuluzie nie będzie jednak zajmować się tą sprawą - stwierdzono, że "ponieważ amunicja została zdemilitaryzowana, nie popełniono żadnego przestępstwa".
Jak taki obiekt się tam znalazł? To pytanie pozostaje (na razie) bez odpowiedzi. Pociski artyleryjskie z I wojny światowej regularnie są znajdowane na placach budowych czy polach we Francji (podobnie jak amunicja z II wojny światowej w Polsce).
Znalezienie niewybuchu w odbycie, w dodatku na oddziale ratunkowym dużego szpitala, to jednak prawdziwy ewenement. Francuskie media podają, że pacjent po operacji czuje się dobrze, a szpital wrócił do normalnej pracy.