Co najmniej 10 osób nie żyje, a około 60 zostało rannych w wyniku pożaru, który wybuchł w fabryce części samochodowych w mieście Daejeon w środkowej Korei Południowej. Kilku pracowników wciąż uznaje się za zaginionych, a 25 osób w ciężkim stanie trafiło do szpitala. Władze uruchomiły specjalne procedury kryzysowe.
Do tragedii doszło w piątek po godzinie 13 czasu miejscowego. W momencie wybuchu pożaru w fabryce pracowało około 170 osób. Ogień szybko rozprzestrzenił się po terenie zakładu. Lokalne media opublikowały zdjęcia przedstawiające gigantyczne kłęby dymu unoszące się nad zakładem.
Rząd w Seulu uruchomił scentralizowany system zarządzania kryzysowego po tym, gdy prezydent Lee Jae-myung nakazał wykorzystanie wszystkich dostępnych środków do opanowania pożaru i ratowania życia ludzi.
Pożar, w gaszeniu którego uczestniczyło 270 strażaków i kilkadziesiąt specjalistycznych pojazdów, został opanowany.
Przedstawiciele straży pożarnej przekazali, że właścicielem fabryki jest dostawca części samochodowych Anjun Industrial - producent zaworów silnikowych, których odbiorcą są m.in. koncerny Hyundai Motor i Kia Corp.