Co najmniej dziewięć osób straciło życie na skutek powodzi w północnej Turcji - poinformowały tamtejsze władze. W niektórych miejscach poziom wody sięgnął czterech metrów wysokości, a ulice i wsie zamieniły się w rwące potoki.
Do walki z żywiołem zmobilizowano ponad 1000 ratowników.
Dziewięciu naszych obywateli straciło życie z powodu powodzi w prowincji Kastamonu. Trwają poszukiwania jednej osoby, którą zgłoszono jako zaginioną - poinformowała w komunikacie turecka agencja ds. katastrof i zarządzania kryzysowego (AFAD).
Poza Kastamonu powodzią dotknięte zostały także dwie inne prowincje położone nad Morzem Czarnym - Bartin i Synopa - gdzie w nocy z wtorku na środę wystąpiły intensywne deszcze. W niektórych miejscach poziom wody sięgnął czterech metrów wysokości, a ulice i wsie zamieniły się w rwące potoki niosące za sobą samochody i znaki drogowe - relacjonowały lokalne władze.
To katastrofa, której nie doświadczyliśmy być może od 50 czy 100 lat. W niektórych miejscach rejestrowaliśmy rekordowe opady - mówił w środę turecki minister rolnictwa i leśnictwa Bekir Pakdemirli.
Intensywne opady spowodowały także liczne osunięcia ziemi, które uszkodziły jeden z mostów drogowych w regionie. Na skutek zdarzenia osiem osób trafiło do szpitala.
Nine people were killed in flash floods in Kastamonu in Turkey's Black Sea region that sent water and debris gushing through streets and damaged bridges, authorities said https://t.co/6D52bU5zvy pic.twitter.com/dAmbEFHPlv
ReutersAugust 12, 2021
Silne opady deszczu złagodnieją w piątek - zapowiedzieli synoptycy. Północne tereny Turcji każdego lata nawiedzają gwałtowne powodzie. W ubiegłym roku zginęło w nich co najmniej pięć osób.
Od końca lipca kraj zmagał się również z szalejącymi pożarami, które spustoszyły dziesiątki tysięcy hektarów lasów wzdłuż południowego wybrzeża.