Hillary i Bill Clintonowie odmówili złożenia zeznań przed komisją Izby Reprezentantów prowadzącą śledztwo w sprawie Jeffreya Epsteina - podaje "New York Times". Decyzja ta może spowodować, że prominentna para zostanie uznana winną obrazy Kongresu. Wówczas sprawa może trafić do Departamentu Sprawiedliwości. Za obrazę Kongresu na karę więzienia został w 2022 roku były doradca Donalda Trumpa - Steve Bannon.
- Najnowsze informacje z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
"New York Times" dotarł do listu, jaki Clintonowie wysłali do republikańskiego kongresmena, Jamesa R. Comera z Kentucky, przewodniczącego Komisji Nadzoru Izby Reprezentantów. Clintonowie pozostają z nim w sporze, bo Comer od miesięcy domaga się przesłuchania Clintonów.
"Każdy musi zdecydować, kiedy ma już dość i jest gotów walczyć o ten kraj, jego zasady i ludzi, bez względu na konsekwencje. Dla nas ten moment właśnie nadszedł" - zaznaczyli Clintonowie. Bill Clinton miał być przesłuchany dziś, a jego żona jutro.
Były prezydent USA i była sekretarz stanu USA wezwanie na przesłuchanie uznali za "nieważne i prawnie nie do wykonania". Stwierdzili też, że będą walczyć z Comerem tak długo, jak będzie to konieczne.
W ośmiostronicowym liście Clintonowie stwierdzili, że nie posiadają żadnych informacji o Epsteinie, które mogłyby być istotne dla komisji. Podkreślili też, że już wcześniej dobrowolnie przekazali pod przysięgą składali pisemne oświadczenia podobne do tych, które złożyli byli funkcjonariusze organów ścigania, również wezwani przed komisję. Comer po ich złożeniu zwolnił ich z obowiązku składania osobistych zeznań przed komisją.
Clintonowie stwierdzili też, działania komisji są motywowane politycznie i mają na celu ich upokorzenie, a może nawet pozbawienie wolności. "Jesteśmy przekonani, że każda rozsądna osoba, zarówno w Kongresie, jak i poza nim, zobaczy na podstawie wszystkiego, co ujawnimy, że to, co robisz, to próba ukarania tych, których uważasz za swoich wrogów, i ochrony tych, których uważasz za swoich przyjaciół" - zwrócili się do Comera.
W liście poruszyli też kwestie zaostrzenia polityki imigracyjnej Trumpa, wykorzystywania Departamentu Sprawiedliwości do ścigania wrogów politycznych, a także sprzeciwu republikanów wobec przedłużenia subsydiów na opiekę zdrowotną
Para przewiduje, że przewodniczący ujawni kompromitujące, choć nieistotne dla śledztwa zdjęcia z przeszłości.
Według prawników Clintonów działania Comera prowadzą do niepotrzebnego i długotrwałego konfliktu prawnego. Zwrócili uwagę, że Sąd Najwyższy USA wymaga, by istniał związek między celem śledztwa a osobami wzywanymi do złożenia zeznań, czego w tym przypadku nie wykazano.
Przewodniczący komisji zagroził, że jeśli nie pojawią się na zamkniętych przesłuchaniach, to rozpocznie procedurę pociągnięcia ich do odpowiedzialności za obrazę Kongresu. To może skutkować, że sprawa trafi do Departamentu Sprawiedliwości, później sądu i zakończy się wyrokiem skazującym.
Rzeczniczka Komisji Nadzoru Izby potwierdziła, że jeśli Clintonowie nie stawią się na przesłuchania, komisja rozpocznie odpowiednią procedurę.
Według "NYT" działania przewodniczącego komisji mają odwrócić uwagę o powiązań urzędującego amerykańskiego prezydenta z Epsteinem. Comer skupia się na demokratach, którzy byli powiązani z pedofilem i jego partnerką Ghislaine Maxwell.
Clintonowie przez miesiące próbowali uniknąć osobistego składania zeznań. Ich długoletni prawnik, David E. Kendall wysłał trzy listy do komisji, w których szczegółowo wyjaśniał, dlaczego Clintonowie powinni być zobowiązani jedynie do dostarczenia pisemnych oświadczeń.
Prawnicy Clintonów wezwali też Comera do "deeskalacji sporu".
Departament Sprawiedliwości USA publikując dokumenty dotyczące sprawy Epsteina, ujawnił zdjęcia z rezydencji, samolotów i innych miejsc powiązanych z finansistą. Na wielu z nich widnieje Bill Clinton.