Niemiecka armia zakończyła krótką misję rozpoznawczą w Grenlandii, zorganizowaną na prośbę Danii. Decyzja o wycofaniu żołnierzy zapadła w momencie narastającego sporu z USA, po tym, jak prezydent Donald Trump zagroził nałożeniem ceł na osiem europejskich państw za sprzeciw wobec amerykańskich planów przejęcia kontroli nad wyspą.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Jak informuje "Bild", 15-osobowy zespół Bundeswehry pod dowództwem admirała Stefana Pauly’ego został zauważony na lotnisku w Nuuk tuż przed odlotem do Kopenhagi. Chodzi o niemieckich żołnierzy, reprezentujących siły lądowe, powietrzne i marynarkę. Jeszcze w sobotę ogłaszano, że kontyngent pozostanie na Grenlandii dłużej. Ostatecznie Berlin wydał rozkaz opuszczenia wyspy w niedzielę po południu. W rezultacie wojskowi Bundeswehry stacjonowali na wyspie krócej niż dwie doby.
Ewentualna kontynuacja misji miała nastąpić po konsultacjach ze stroną duńską.
Według oficjalnych informacji, powodem wcześniejszego powrotu były niekorzystne warunki pogodowe, które uniemożliwiły dalszą realizację zaplanowanych działań rozpoznawczych.
Misja Bundeswehry odbywała się w czasie narastających napięć na linii Europa-USA. Prezydent Donald Trump zapowiedział wprowadzenie ceł na towary z ośmiu europejskich krajów, w tym Niemiec, w odpowiedzi na sprzeciw wobec amerykańskich planów dotyczących Grenlandii. Wizyta niemieckich żołnierzy była częścią szerszej misji NATO, zorganizowanej na zaproszenie Danii, mającej na celu rozpoznanie możliwości przyszłych ćwiczeń i stacjonowania wojsk w regionie Arktyki.
Amerykańskie plany dotyczące Grenlandii wywołały protesty wśród mieszkańców wyspy i Danii. Premier Grenlandii oraz lokalni politycy podkreślali, że "Grenlandia nie jest na sprzedaż", a decyzje dotyczące przyszłości wyspy powinny być podejmowane wyłącznie przez jej mieszkańców.
Przedstawiciele niemieckiego przemysłu ostrzegają przed poważnymi konsekwencjami gospodarczymi nowych ceł. Z kolei unijni politycy, w tym przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, ostrzegają przed niebezpieczeństwem rozpadu relacji transatlantyckich. W Brukseli zwołano nadzwyczajne spotkanie ambasadorów UE, by omówić wspólną odpowiedź na działania USA.