Lotnisko w Brindisi w Apulii jako pierwsze we Włoszech ogłosiło w poniedziałek, że nie ma paliwa do samolotów. Taka sytuacja ma potrwać co najmniej do wtorku w południe. Ograniczenia w dostępie do paliwa obowiązują też na sześciu innych włoskich lotniskach. Szef Ryanaira, Michael O'Leary, ostrzegał na przełomie marca i kwietnia, że jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie nie zakończy się w najbliższych tygodniach, Europa może stanąć w obliczu poważnych niedoborów paliwa lotniczego.
O braku paliwa w Brindisi na południu Włoch poinformowano w urzędowym komunikacie dla personelu lotniczego. Wyjaśniono w nim, że paliwo nie jest tam dostępne, dlatego prosi się linie lotnicze o zagwarantowanie jego odpowiedniej ilości już na poprzednim lotnisku - tak, aby wystarczyło na kolejne odcinki lotu.
Dostępne są jedynie "ograniczone ilości", przeznaczone wyłącznie dla lotów państwowych, ratunkowych oraz medycznych - wyjaśniono w komunikacie.
W sobotę ogłoszono, że na lotniskach w Bolonii, mediolańskim Linate, Treviso i Wenecji wprowadzono pierwsze ograniczenia dotyczące paliwa lotniczego. Do 9 kwietnia priorytet w tankowaniu mają tam samoloty ratownictwa medycznego, loty państwowe oraz te trwające ponad trzy godziny. Dla wszystkich pozostałych samolotów przewidziano reglamentowaną dystrybucję paliwa.
W poniedziałek do listy lotnisk, które mają ograniczone zapasy paliwa, dołączyły porty w Reggio Calabria i Pescarze.
Kryzys na rynku paliw na świecie to rezultat rozpoczętej 28 lutego operacji zbrojnej sił USA i Izraela przeciwko Iranowi oraz odwetu Teheranu, który zablokował strategicznie ważną cieśninę Ormuz, a także atakuje infrastrukturę energetyczną krajów regionu Zatoki Perskiej.
Szef Ryanaira, Michael O'Leary, ostrzegał, że jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie nie zakończy się w najbliższych tygodniach, Europa może stanąć w obliczu poważnych niedoborów paliwa lotniczego.
Jeśli konflikt potrwa do końca kwietnia, już na początku czerwca możemy mieć poważny problem z dostępnością paliwa - mówił O'Leary podczas konferencji prasowej w Londynie.
Jeśli sytuacja się nie uspokoi, linie lotnicze, w tym Ryanair, będą zmuszone do ograniczenia liczby lotów lub nawet odwoływania połączeń - dodał i wyjaśnił, że decyzje o ewentualnych cięciach będą podejmowane na bieżąco, w zależności od sytuacji na poszczególnych lotniskach i dostępności paliwa
Z kolei Carsten Spohr, prezes niemieckiej Lufthansy, przyznała, że pierwsze sygnały ostrzegawcze pojawiają się już w Azji. Jeśli dojdzie do niedoborów na rynku paliwowym, najpierw odczują je właśnie lotniska poza Europą - tłumaczyła Spohr.