Mateusz Waligóra od półtora tygodnia przemierza na nartach skandynawską Arktykę w ramach wyprawy "Gdzie skrzypi mróz". Za nim ponad 100 km i pierwszy z trzech szlaków, które planuje przejść - Finnmarksvidda w północnej Norwegii. Było niezwykle mroźnie, ale zbliża się odwilż.

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

"Zamiecie śnieżne, silny wiatr i -30 stopni Celsjusza". Trwa wyprawa "Gdzie skrzypi mróz"

Mateusz Waligóra przeszedł Finnmarksviddę

W połowie XIX w. drogi w Norwegii były wyjątkowo kiepskie. Leżący na północy kraju płaskowyż Finnmarksvidda nie był w tej kwestii wyjątkiem. Odległości między wioskami wynosiły często po 25-30 km i o ile w lecie pokonanie takiego dystansu na piechotę czy końskim grzbiecie nie było niczym szczególnym, to problemy zaczynały się zimą. Korzystano wtedy z nart i psich zaprzęgów. A że po drodze trzeba było gdzieś spać, postanowiono, że na Finnmarku powstanie sieć schronisk.

W ciągu trwającego półtora tygodnia marszu Mateusz Waligóra odwiedził trzy z nich. Poza tym nocował pod namiotem, a wszystko, co potrzebne, ciągnął za sobą na pulkach - specjalnych sankach. Temperatury spadały do -30 stopni Celsjusza, a czyste niebo rozświetlała nocami zorza polarna, która za północnym kołem podbiegunowym nie jest niczym niezwykłym.

Była jak sen. Wychodziłem z namiotu i każde wyjście wyglądało tak, jakby niebo płynęło. Falowało. Mieniło się zielenią i żółcią. Zawsze czytałem, że zdjęcia trzeba naświetlać po kilkanaście sekund. Tymczasem tu wystarczały trzy - była tak intensywna. Przez chwilę miałem ochotę spakować namiot w środku nocy i po prostu iść przed siebie pod tym tańczącym światłem, dopóki starczy sił - mówi Waligóra.

Waligórę zaskoczyły wyjątkowo niskie temperatury

W mediach społecznościowych zespół podróżnika, prócz relacji z wyprawy i niezwykłych historii polarnych ekspedycji, publikuje komentarze ekspertów IOŚ-PIB (Instytutu Ochrony Środowiska - Państwowego Instytutu Badawczego), którzy tłumaczą, na czym polegają zmiany klimatu i jaki wpływ na Polskę ma to, co dzieje się na dalekiej północy.

Prócz zorzy Waligórę zaskoczyły wyjątkowo niskie temperatury. Północna Norwegia, podobnie jak Polska, doświadczyła w tym roku niespotykanej od wielu lat fali mrozów. Średnia temperatura stycznia była aż o 4,4 stopnia niższa od średniej wieloletniej, a najbardziej surowe warunki obserwowano właśnie na płaskowyżu Finnmarksvidda, w pobliżu miejscowości Karasjok, gdzie 11 stycznia 2026 r. temperatura spadła do -41,5 stopnia. Podobnie sroga zima ostatnio zdarzyła się w Norwegii aż 16 lat temu - w 2010 r.

Arktyka ociepla się szybciej niż reszta świata

Jednak w tym samym czasie Arktyka europejska doświadczała warunków zgoła innych - Svalbard był w styczniu średnio o 3,8 stopnia cieplejszy niż norma wieloletnia. Niestety, to właśnie ocieplanie się Arktyki jest jednym z kluczowych elementów obserwowanych współcześnie zmian klimatu. Arktyka ociepla się prawie siedem razy szybciej niż reszta świata, a przyczyną tego zjawiska jest zanikanie pokrywy lodowej, w tym lodu morskiego - tłumaczy dr Kinga Kulesza, ekspertka reprezentująca Zakład Modelowania Atmosfery i Klimatu (Instytut Ochrony Środowiska - Państwowy Instytut Badawczy).

Dr Kulesza dodaje, że w miejsce jasnego, odbijającego promienie słoneczne śniegu i lodu pojawia się ciemniejszy ląd lub woda, które pochłaniają więcej energii słonecznej. Dodatkowo tam, gdzie utrzymuje się otwarta woda, ocean uwalnia ciepło do atmosfery, przez co nawet w środku polarnej zimy temperatura może zbliżać się do punktu zamarzania, a nawet - sporadycznie - go przekraczać.

Zbliża się odwilż

Choć pierwsza z trzech części wyprawy "Gdzie skrzypi mróz" odbyła się w warunkach prawdziwie polarnych, to już prognozy pogody na początek marca, gdy Waligóra będzie pokonywał Kungsleden (Szlak Królewski) w szwedzkiej Laponii, zapowiadają odwilż.

Choć powinna tu panować jeszcze sroga zima, to spodziewam się, że czasami będzie na plusie. To bardzo mocno wpływa na życie ludzi w tej części świata, a także na przyrodę, która zmienia swoje oblicze, o czym opowiemy w ciągu najbliższych tygodni - zapowiada Waligóra.

Po przejściu Szlaku Królewskiego podróżnik planuje przemieścić się na południe i przejść legendarny norweski płaskowyż Hardangervidda.

Autor: Zespół Mateusza Waligóry