Siedzibą Urzędu Unii Europejskiej ds. Celnych (EUCA) nie będzie Warszawa. Batalię wygrało francuskie miasto Lille. Polska odpadła z ostatecznego starcia, które rozegrało się między Lille a Rzymem. Polscy dyplomaci są rozczarowani, ale podkreślają wysoką pozycję Warszawy, która plasowała się na 3-4 miejscu w tym konkursie. "Byliśmy jednak zawodnikiem wagi ciężkiej" - pociesza się polski dyplomata w rozmowie z dziennikarką RMF FM.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl.
Zaskoczeniem dla wszystkich było pojawienie się na krótkiej liście Rzymu, który nie uchodził za faworyta. Wszystko miało się jednak zmienić we wtorek wieczorem po przegranym przez premier Włoch Giorgię Meloni referendum w sprawie reformy sądownictwa. "Melonii dzwoniła po premierach i argumentowała, że sukces Rzymu w tym wyścigu uciszy eurosceptyków" - ujawniła osoba zaangażowana w negocjacje.
Tak więc Polska przegrała z Rzymem, bo któryś z krajów (bardzo trudno będzie ustalić które) nie dotrzymał obietnicy poparcia Warszawy.
Polska liczyła w Radzie UE na drugie miejsce obok Lille. Zasada była taka, że jeżeli na wytypowanej krótkiej liście Parlamentu Europejskiego i Rady UE pojawi się to samo miasto - od razu wygrywa. Najpierw więc kraje członkowskie wytypowały Lille i Rzym. Następnie - wbrew umowie, że ta informacja nie zostanie przekazana do PE - ci, co obiecywali głosować na Polskę w PE, "przerzucili swoje głosy" na Włochy, by w pierwszej rundzie, a więc automatycznie nie wygrała Francja.
Wybór lokalizacji agencji ds. celnych pokazał po raz kolejny, że w takich rozgrywkach nie chodzi tylko o kwestie merytoryczne (najlepszą ofertę), ale przede wszystkim o grę interesów. Na ostatniej prostej odbywają się negocjacje polityczne między państwami członkowskimi - na zasadzie "coś za coś".
Bardzo trudno konkurować z dużymi, "starymi" członkami UE jak Włochy czy Francja, które mają większą liczbę głosów w Radzie UE, zasiadają w ważnych organizacjach, jak Francja, która jest stałym członkiem rady Bezpieczeństwa ONZ - wyjaśnia unijny dyplomata. Chodzi o to, że kraje o takiej sile "mają więcej do zaoferowania" w zamian za poparcie ich kandydatury.
Lille było zresztą od początku faworytem. Między wierszami przyznała to we wtorek wieczorem w rozmowie z RMF FM pełnomocnik rządu ds. wyboru lokalizacji Urzędu ds. Celnych Małgorzata Krok. Wydaje się, że takim bardzo mocnym kandydatem jest Francja. Tutaj ma bardzo duże polityczne wsparcie ta kandydatura - powiedziała.
Paryż znacznie wcześniej niż inni rozpoczął kampanię, promując swoją ofertę, co także dało mu przewagę na starcie. Kandydaturę te poparł mocną dyplomacja i dużym nakładem finansowym.