W ubiegłym tygodniu w miejscowości Whittier w hrabstwie Los Angeles doszło do nietypowego incydentu. Duża bryła lodu spadła z dużej wysokości, przebiła dach jednego z domów i wylądowała na kanapie w salonie - informuje m.in. ABC News. Sprawą zajęły się już agencje federalne. Właściciele domu domagają się wyjaśnień i nie kryją obaw o swoje bezpieczeństwo.
- Najnowsze informacje z Polski i świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Do groźnej sytuacji doszło w piątek 11 kwietnia około godziny 11:15. Właścicielka domu usłyszała głośny huk, przypominający eksplozję, a następnie odkryła na kanapie w salonie dużą, zanieczyszczoną bryłę lodu. Jak informują lokalne władze, lód przebił dach i sufit domu, powodując poważne zniszczenia. Na szczęście nikt nie ucierpiał - informacje o tej sprawie przekazała Janice Hahn, przedstawicielka lokalnych władz.
Na miejsce natychmiast wezwano służby porządkowe i straż pożarną, które uznały sytuację za "podejrzane zdarzenie". Sprawa została zgłoszona do Federalnej Administracji Lotnictwa (FAA).
Dom znajduje się na trasie podejścia do lądowania na lotnisku w Los Angeles. I to wydaje się być kluczem do rozwiązania lodowej zagadki. Według danych z serwisu Flightradar24, w czasie incydentu nad domem przelatywały samoloty - średnio co trzy minuty.
Janice Hahn zaapelowała w liście do FAA o "dokładne i szybkie" wyjaśnienie sprawy. "Chociaż takie przypadki zdarzają się rzadko, ich skutki mogą być bardzo poważne" - napisała Hahn. "Niezależnie od tego, czy lód pochodził z samolotu, wycieków odpadów czy innego źródła, to zdarzenie budzi poważne obawy o bezpieczeństwo lotnicze nad gęsto zaludnionymi obszarami hrabstwa Los Angeles" - dodawała.
FAA odpowiedziało, że sprawdza każdy zgłoszony przypadek spadających z samolotów brył lodu. Agencja zaznaczyła też, że wszczęła dochodzenie w sprawie sytuacji z Whittier.
Właścicielka domu - Thania Magana - w rozmowie z ABC News powiedziała, że lód miał nieprzyjemny zapach i obawiała się go dotknąć. Przebicie dachu przez bryłę było wielkim zaskoczeniem.
Chcemy wiedzieć, z czego ten lód się składa i czy to wszystko może mieć wpływ na nasze zdrowie - powiedziała.
Jeśli lód faktycznie pochodził z samolotu, kobieta chciałaby dowiedzieć się, dlaczego został zrzucony akurat w tym miejscu. Nawet teraz, gdy rozmawiamy, nad naszym domem przelatuje samolot i to jest naprawdę przerażające - zaznaczyła.