W czasie mszy w Niedzielę Palmową Leon XIV podkreślał, że Bóg nie słucha modlitwy tych, którzy prowadzą wojnę. Papież mówił też, że nikt nie może wykorzystywać Boga do usprawiedliwiania wojen.
- Więcej informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej rmf24.pl
Mszę na placu Świętego Piotra w Watykanie poprzedziła procesja z palmami, którą poprowadził papież Leon XIV. Upamiętnia ona wjazd Jezusa do Jerozolimy.
Spójrzmy na Jezusa, który przedstawia się jako król pokoju, gdy wokół niego trwają przygotowania do wojny; na Jezusa, który pozostaje niewzruszony w łagodności, gdy inni szaleją w przemocy. Spójrzmy na tego, który ofiarowuje się jako ukojenie dla ludzkości, gdy inni chwytają za miecze i kije - powiedział Leon XIV w homilii. Jako król pokoju Jezus pragnie pojednać świat w objęciach Ojca i zburzyć wszelkie mury, które oddzielają nas od Boga i bliźniego - dodał.
Następca Franciszka podkreślał, że "Jezus nie chwycił za broń, nie bronił siebie, nie stoczył żadnej wojny". Objawił łagodne oblicze Boga, który zawsze odrzuca przemoc, i zamiast ocalić samego siebie, pozwolił się przybić do krzyża, aby objąć wszystkie krzyże postawione w każdym czasie i miejscu w dziejach ludzkości - powiedział.
Oto nasz Bóg, Jezus, król pokoju. To Bóg, który odrzuca wojnę, którego nikt nie może wykorzystać do usprawiedliwienia wojny; nie słucha modlitwy tych, którzy wojnę prowadzą, i odrzuca ją, mówiąc: "Choćbyście nawet mnożyli modlitwy, ja nie wysłucham. Ręce wasze pełne są krwi" - zaznaczył papież, przywołując słowa proroka Izajasza.
Leon XIV podkreślił, że w cierpieniu Jezusa odbija się cierpienie ludzi.
W jego ranach widzimy rany wielu współczesnych kobiet i mężczyzn. W jego ostatnim wołaniu skierowanym do Ojca słyszymy płacz tych, którzy są zdruzgotani, pozbawieni nadziei, chorzy i samotni. Przede wszystkim słyszymy jęk boleści wszystkich tych, którzy są uciskani przez przemoc, oraz wszystkich ofiar wojny - wyliczał.
Chrystus, król pokoju, wciąż woła ze swojego krzyża: Bóg jest miłością! Zmiłujcie się! Odłóżcie broń, pamiętajcie, że jesteście braćmi - przekonywał papież.