Do 20 marca prezydent Karol Nawrocki musi zdecydować, czy podpisze ustawę o programie SAFE, która przewiduje stworzenie specjalnego funduszu pozwalającego na wdrożenie unijnego programu SAFE. Wczoraj prezydent i prezes NBP Adam Glapiński spotkali się m.in. z premierem Donaldem Tuskiem ws. alternatywy dla unijnego programu SAFE, tzw. SAFE 0 procent. Prezydencki projekt wpłynął już do Sejmu. Co zakłada ten dokument?
- Do 20 marca prezydent Karol Nawrocki musi zdecydować, czy podpisze ustawę o programie SAFE, która przewiduje utworzenie specjalnego funduszu na wdrożenie unijnego programu SAFE.
- Prezydent Karol Nawrocki oraz prezes NBP Adam Glapiński zaproponowali alternatywę - tzw. SAFE 0 proc., opartą na krajowych środkach i zysku NBP.
- Co znalazło się w tym alternatywnym projekcie? Dowiesz się z tego artykułu.
- Chcesz być na bieżąco? Wejdź na rmf24.pl.
Na biurku prezydenta Karola Nawrockiego leży ustawa o SAFE, która przewiduje stworzenie specjalnego funduszu pozwalającego na wdrożenie unijnego programu. W jego ramach Polska ma otrzymać ok. 43,7 mld euro w postaci korzystnie oprocentowanych pożyczek, które zostaną przeznaczone na szybkie zakupy sprzętu wojskowego w Europie; według deklaracji niemal 90 proc. kwoty ma trafić do polskiego przemysłu. Jaka będzie decyzja Karola Nawrockiego w tej sprawie? Dowiemy się najpóźniej 20 marca.
Wczoraj swoją alternatywę dla unijnego programu - tzw. polski SAFE 0 proc. - prezydent Karol Nawrocki przedstawił na spotkaniu w Pałacu Prezydenckim. W rozmowach wziął udział - po stronie prezydenta - prezes NBP Adam Glapiński. Stronę rządową, poza premierem Donaldem Tuskiem, reprezentowali wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz oraz minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.
Po spotkaniu w Pałacu Prezydenckim Tusk ocenił, że propozycja prezesa NBP Adama Glapińskiego to w największym skrócie "SAFE zero złotych". Stwierdził, że w prezydenckim projekcie ustawy nie ma pieniędzy, jest nowe ciało, rada, biurokracja i dziesiątki niepotrzebnych przepisów.
Prezydencką propozycję krytykował dziś w Porannej rozmowie w RMF FM szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Jest gorszy od tego, co przypuszczałem, że może pan prezydent pokazać, zapowiedzi były bardziej buńczuczne niż efekt tego projektu - ocenił. Ona (propozycja - red.) mówi o zysku NBP, który i tak zgodnie z ustawą już dzisiaj obowiązującą jest przekazywany do budżetu państwa - wyjaśnił.
Prof. Marcin Matczak z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego w dzisiejszej rozmowie z Tomaszem Terlikowskim w Radiu RMF24 stwierdził, że - jego zdaniem - "wszystko wskazuje na to, że prezydent Nawrocki nie podpisze SAFE" i że jest to “wyraźny sygnał antyunijny". Według prof. Matczaka unijny program SAFE jest "jedynym realnym pomysłem", podczas gdy program Nawrockiego został "wymyślony naprędce". Moim zdaniem to jest czysty sygnał dzielący świat na pół. My jesteśmy w Polsce, czegoś obcego nie potrzebujemy. I to jest w duchu myśli politycznej prezydenta Nawrockiego, który nie lubi Unii i tego, co za granicą. Lubi to, co swojskie, to co nasze, bez względu na to, czy to ma dla Polski sens, czy też nie - mówił ekspert w Radiu RMF24.
Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio
A co dokładnie znalazło się w projekcie "SAFE 0 procent"? Opublikowany na stronach sejmowych i na stronie prezydenta projekt zakłada utworzenie Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych, którego podstawowym źródłem finansowania będą środki pochodzące z zysku Narodowego Banku Polskiego. Według uzasadnienia zapewni to państwu "suwerenność decyzyjną, stabilność finansową i odporność na ryzyka zewnętrzne".
"Mechanizm ten polega na kierowaniu części zysku NBP do Funduszu, gdzie środki te mogą być natychmiast przeznaczane na finansowanie wieloletnich przedsięwzięć inwestycyjnych, z pominięciem ograniczeń wynikających z rocznego planowania budżetowego" - czytamy.
Dzięki temu - zaznaczono - PFIO uzyskuje "stabilne, przewidywalne i krajowe źródło kapitału", które może zostać uzupełnione emisją obligacji, pożyczkami, odsetkami od wolnych środków w złotych przekazanych w depozyt.
Zgodnie z projektem, Fundusz - podobnie jak w przypadku unijnego SAFE - powstanie w Banku Gospodarstwa Krajowego. "Umiejscowienie Funduszu w BGK zapewnia operacyjną zdolność do realizacji zadań: gromadzenia środków, prowadzenia rachunkowości, obsługi emisji instrumentów dłużnych i zarządzania płynnością" - podkreślono.
Wynikający z "rosnącej wyceny rynkowej polskich rezerw złota i walut" wypracowany przez NBP zysk ma zostać skierowany bezpośrednio na finansowanie celów obronnych. Dysponentem Funduszu byłby, według projektu, minister obrony narodowej.
Projektodawcy zwracają jednak uwagę, że obecne przepisy ustawy o NBP uniemożliwiają pełne wykorzystanie wzrostu wartości do wsparcia inwestycji obronnych. Jak zaznaczono, bezpieczeństwo państwa jest "najwyższą formą zwrotu z inwestycji", a "wzrost wartości narodowego majątku ulokowanego w rezerwach powinien pracować na rzecz modernizacji armii tu i teraz". Zapewniono jednocześnie, że zapisy zawarte w projekcie są zgodne z praktyką europejskich banków centralnych i nie kolidują z regulacjami UE wobec banków centralnych krajów Unii, które nie przyjęły waluty euro.
Według projektu, środki z funduszu przeznacza się na zadania wynikające z przygotowanego przez ministra obrony narodowej Wieloletniego Programu Inwestycji Obronnych. Ten plan obejmowałby m.in.:
- zakup sprzętu wojskowego oraz systemów obronnych,
- zakup wyposażenia dla formacji mundurowych odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa
- inwestycje w infrastrukturę wojskową i logistyczną zapewniającą mobilność wojskową.
- zakup systemów zwiększających poziom cyberbezpieczeństwa.
Proponowane zapisy nie przewidują ograniczenia wydatkowania środków do europejskiego przemysłu zbrojeniowego - w jego ramach finansowane mają być bowiem również projekty realizowane wspólnie z krajami NATO lub państwami trzecimi.
Projekt zakłada powołanie dwóch organów w ramach funduszu - Rady Funduszu oraz Komitetu Sterującego.
W kompetencjach Rady Funduszu ma być m.in. coroczne zatwierdzanie kierunków i priorytetów działania funduszu na kolejne lata czy zatwierdzanie Wieloletniego Programu Inwestycji Obronnych. Na czele Rady stałby minister obrony narodowej.
Komitet Sterujący odpowiedzialny ma być za kontrolę nad wydatkowaniem środków z PFIO. Wykorzystanie środków z funduszu podlegałoby osłonie antykorupcyjnej i kontrwywiadowczej realizowanej przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służby Kontrwywiadu Wojskowego i Centralne Biuro Antykorupcyjne.
Szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki podkreślił z kolei, że projekt ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych ma pozwolić na wygenerowanie ok. 200 mld zł na armię w ciągu 4-5 lat bez uszczuplania rezerw Narodowego Banku Polskiego.