Funkcjonariusze straży granicznej zatrzymali 40-letnią obywatelkę Ukrainy, która jako prezes spółki wystawiała fałszywe oświadczenia o zatrudnieniu, umożliwiając Białorusinom nielegalne uzyskanie wiz do Polski. Za każdy dokument pobierała nawet 400 euro. Kobieta usłyszała już zarzuty i została objęta dozorem policyjnym. Śledztwo w tej sprawie trwa, a skala procederu może być znacznie większa.
- Zatrzymana 40-letnia Ukrainka była prezesem spółki wystawiającej fałszywe oświadczenia o zatrudnieniu.
- Za każdy dokument pobierała do 400 euro.
- Na podstawie tych oświadczeń Białorusini uzyskiwali wizy do Polski.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Śledztwo prowadzone przez straż graniczną pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Pucku ujawniło proceder, który trwał od grudnia 2022 roku. W ubiegłym tygodniu w Łodzi zatrzymano 40-letnią obywatelkę Ukrainy, która była prezesem spółki założonej specjalnie do wystawiania fałszywych dokumentów. Firma, choć oficjalnie miała zajmować się sprzątaniem, produkcją odzieży, robotami budowlanymi i handlem, w rzeczywistości służyła do organizowania nielegalnego przekraczania granicy.
Od momentu powstania spółki do czerwca 2023 roku kobieta wystawiła blisko 500 oświadczeń o powierzeniu pracy cudzoziemcowi. Każde z nich było rejestrowane w miejscowym Powiatowym Urzędzie Pracy, a za wystawienie dokumentu pobierano nawet 400 euro. Jak ustalili śledczy, oświadczenia były wykorzystywane przez obywateli Białorusi do uzyskania wiz w polskich placówkach konsularnych na Białorusi. Cudzoziemcy byli świadomi, że nie będą mogli legalnie podjąć pracy na warunkach wskazanych w dokumentach.
Sprawa wyszła na jaw podczas prowadzenia innego postępowania dotyczącego pobytu cudzoziemców w Polsce. Funkcjonariusze straży granicznej z Władysławowa natrafili na ślady nielegalnego procederu, który szybko stał się przedmiotem odrębnego śledztwa. Do tej pory udało się ustalić dane 228 Białorusinów, którzy skorzystali z fałszywych oświadczeń, jednak liczba ta może wzrosnąć.
W Prokuraturze Rejonowej w Pucku zatrzymana kobieta usłyszała zarzuty organizowania innym osobom przekraczania granicy państwowej wbrew przepisom oraz przestępstw przeciwko wiarygodności dokumentów. Grozi jej kara do 8 lat pozbawienia wolności. Prokurator zastosował wobec niej zakaz opuszczania kraju i dozór policyjny. Śledczy intensywnie pracują nad ustaleniem tożsamości innych osób zamieszanych w proceder.